Legislacja

Autoszkoła ma płacić za poprawkę? - dyskusja

27 maja 2008

W ubiegłym tygodniu opublikowaliśmy wypowiedź Zbigniewa Skowrońskiego, szefa łódzkiego WORD, który postanowił złożyć do Ministerstwa Infrastruktury wniosek, żeby autoszkoły płaciły za poprawkowe egzaminy absolwentów - o czym doniósł “Dziennik Łódzki”. Dyrektor zaproponował, żeby za pierwszą poprawkę kursant płacił sam. 25 proc. drugiej pokrywałaby autoszkoła, trzecia poprawka kosztowałaby szkołę jazdy już 50 proc., a czwarta 75 proc. Piąte i kolejne podejście właściciel autoszkoły musiałby opłacić w całości. Co na to nasi Czytelnicy? Dyskusja pełna emocji, ale też temat pobudzający te emocje. Oto głosy w dyskusji, odrzuciliśmy te, które nie wnosiły nic do meritum dyskusji:

Andrzej P.: to na egzaminie obowiązkowo niech wprowadzą obecność instruktora, a niesolidni egzaminatorzy niech zwracają koszty egzaminów wszystkich niesłusznie oblanych kursantów, bo łatwo to sprawdzić przeglądając solidnie nagrania z egzaminów, i jeszcze jeden aspekt tej sprawy, jak myślicie kto poniesie koszty takiej decyzji? na pewno nie szkoły nauki jazdy...

Właściciel SNJ:Mam pytanie do panów reformatorów: kto płaci za egzaminy np. w Irlandii, Wielkiej Brytanii i wielu innych normalnych krajach? Dalszy komentarz uważam za zbędny.

Piotr z Krakowa:A ja mam pomysł! Może rozliczajmy wreszcie egzaminatorów z wypadkowości egzaminowanych przez nich osób!!!! Jeśli 3 osoby egzaminowane przez tego samego egzaminatora spowodują wypadek w pierwszym roku posiadania prawa jazdy - to należy zawiesić takiego egzaminatora w pełnieniu funkcji i zweryfikować!!!! (tak przecież jest w wielu innych cywilizowanych krajach)! Jestem za złożeniem takiego wniosku przez stowarzyszenia szkół kierowców!!! A nawet idąc dalej - WORD-y, które będą mieć dużą wypadkowość - należy kontrolować, bo przecież może istnieć tam zjawisko korupcji i stąd ludzie po egzaminie - nie umiejący jeździć!!!!!!

Marek:Jestem za rozliczaniem egzaminatorów z wypadkowości! Bo przecież to nie szkoła jazdy daje prawo jazdy! A szkoły, które źle uczą - same odpadają z rynku - tracąc klientów! Ten pomysł z płaceniem za egzaminy przez szkoły - to jakiś wał i intencje są tu raczej celowe - wzrosną ceny, a skorumpowani egzaminatorzy będą oblewać ludzi z konkurencyjnych ośrodków szkolenia, bo należy pamiętać, że większość egzaminatorów wywodzi się ze szkół jazdy lub mają kogoś w rodzinie, kto taką szkołę prowadzi!!!! Panem, który to wymyślił - już powinny zająć się służby CBA!!!!

Wrocław: Władysław Drozd z Krajowego Stowarzyszenia Egzaminatorów. Jego zdaniem szkoły są źle zorganizowane: - Jeśli kursant nie zda trzykrotnie, jest zobligowany do wykupienia dodatkowych pięciu godzin jazdy. To dodatkowe pieniądze dla szkół. Ale i tak szkoły jazdy nigdy nie przebiją WORD-ów, gdzie za pięciominutowy kontakt (nie mylić z jazdą!!!) z pojazdem trzeba zapłacić 112 złotych...

Adam T.: Pomysł absurdalny. Ponieważ dyskutowanie z nim jest podobne do zadania udowodnienia, że nie jestem wielbłądem, więc nie dyskutuję. Udowodnię absurdalność na podstawie obowiązujących przepisów, które zresztą projektodawcy powinni znać!? Po trzech oblanych egzaminach praktycznych zdający ma obowiązek przejść dodatkowe szkolenie z jazdy. Nie ma obowiązku szkolić się w tym samym co poprzednio OSK. Zgadza się? Proponuje się, aby za czwarty egzamin OSK płacił 75%, a za następne całość opłaty za egzamin. Pytanie: który, będący przy zdrowych zmysłach właściciel OSK, przyjmie osobę na szkolenie dodatkowe????????? Chyba, że ta osoba zapłaci mu na wstępie opłatę za kurs plus należność za kolejne egzaminy. Pomijam już problem, kto ma płacić za np. czwarty egzamin, OSK gdzie osoba ukończyła kurs podstawowy, czy OSK gdzie osoba ukończyła kurs dodatkowy?

Instruktor:Kierownicy szkół jazdy, może w końcu ruszymy pod sejm i zażądamy likwidacji WORD-ów. I żeby egzaminatorem mogła zostać osoba, która posiada przynajmniej pięcioletni staż w zawodzie instruktora, a nie byle magisterek botaniki czy inżynierek budownictwa. Kiedy w końcu ktoś się o nas upomni. I gdzie są te federacje szkół jazdy. Potrafią tylko pobierać składki i klakierować durnym pomysłom wymyślanym przez idiotów?

Andrzej: Może najpierw wprowadzić możliwość obejrzenia zapisu egzaminu przez kursanta i jego instruktora. Może wtedy przekonamy się ile będzie odwołań od wyniku egzaminu państwowego na prawo jazdy. Nie rozumiem, dlaczego tak prosta sprawa jak np. zakup takiego nagrania przez zdającego jest niemożliwy. Czyżby WORD-y bały się, że nagranie obejrzy fachowiec i wyjdzie na jaw brak kompetencji egzaminatorów?

Loko:Jestem za ta propozycją, jednak proszę ustawodawców o przestrogę dla kursantów, że skończą się kursy kat. B za 1200 złoty i zaczną płacić 1200 euro. Nie będzie co najmniej 30h praktyki ale do momentu kiedy instruktor prowadzący wyrazi zgodę na egzamin, kurs nie będzie trwał 3 miesiące a co najmniej 6 miesięcy. Oczywiście wracając do ceny kursu to będzie ona bardzo płynna 1 kursant zapłaci 1500pln a inny 4000 pln. Panowie z Łódzkiego WORD więcej rozwagi w wypowiadanych słowach przemyślcie wszystkie konsekwencje tego pomysłu.

T.M.: No i popłynęły słowa. Jednego nie rozumię? Dlaczego zawsze jak coś jest nie tak ze zdawalnością to winni jesteśmy my instruktorzy?? Przecież to nie regionalną sprawa, słychać w całej Polsce że egzaminatorzy przeginają , jedni sie boją kamer inni wykorzystują "głupie" zapisy z Dz. U. lub szukają miejsc w których " jak nie zrobisz może być źle " i interpretują po swojemu. Ostatnio modne w moim regionie stały się sytuacje gdy kierujący pojazdem mający pierwszeństwo, ustępuje na rzecz pojazdu egzaminacyjnego (przepuszcza), egzaminator kończy egzamin bo jak to argumentuje: "w świetle kamery wymuszone zostało pierwszeństwo". Czy ktoś przegląda nagrania z egzaminu? - moim zdaniem chyba NIE.

Ka-ir: Ja jako instruktor i właściciel, mogę płacić od początku do końca za egzaminy, co będzie wliczone w cenę kursu! Czy o to chodzi? Mówi się, że kursy są drogie. Będą po prostu jeszcze droższe. I może dobrze, gdyż obecnie solidne szkoły, szkolące solidnie, nie zarabiają zbyt wiele, gdyż większość dochodu pochłaniają inwestycje. Dzisiaj strajkują nauczyciele, gdyż ponoć mało zarabiają. My też uczymy a zarabiamy dużo mniej, nie globalnie, lecz za godzinę (nie 45 minut) pracy! Wiem to, ponieważ moja żona, była nauczycielem i mogę każdemu pokazać ile zarabia nauczyciel za godzinę pracy oraz za czas odpoczynku, czyli wakacje! Pracę musimy sobie zorganizować i ponieść olbrzymie koszty jej utrzymania, podczas gdy nauczyciel ma wszystko podstawione pod nos. Niczym nie ryzykuje. Nauczycielom wszyscy współczują, a nas się ciągle szykanuje. Jesteśmy winni wszystkiemu, co złe. Należałoby juz z tym skończyć! WORD-y robią co chcą. Interpretują po swojemu przepisy. Egzaminatorzy są nieomylni nawet wówczas, kiedy się mylą. Nie słyszałem o ukaraniu któregokolwiek egzaminatora za pomyłkę przy egzaminowaniu. A zdarzają się one często. Popieram pomysł, aby ruszyć pod Sejm i powalczyć o Nasz honor i normalność!

Piotr: Zgadzam się wypowiedzią poprzednika! Dobre OSK szkoląc na wysokim poziomie ponoszą non stop inwestycje, bo nie da się szkolić nowocześnie stojąc w miejscu. Należy się wreszcie przyglądnąć WORD-om! Większość egzaminatorów powinna być zweryfikowana, bo co to za egzaminatorzy, co zdają po 6-8 razy egzamin żeby dostać uprawnienia do egzaminowania - nie mając do tego jeszcze żadnej praktyki. I należy skończyć z fikcją stowarzyszeń szkół jazdy, gdzie prezesowie tych towarzystw dbają jedynie o swoje szkoły i klakierują idiotycznym pomysłom dyletantów zza biurek.

T.M.: Widzę proste rozwiązanie tej niejasnej sytuacji. WORDY niech pozostaną, ale:
1. Egzaminy przeprowadzane na samochodach OSK-wordowskie niepotrzebne;
2. WORD przeprowadza egzamin teoretyczny po przeprowadzonym szkoleniu teoretycznym;
3. OSK zgłasza grupę osób na dane godziny - egzamin praktyczny;
4. Egzaminator siada z tyłu - ew. czujniki dźwiękowe użycia hamulca i sprzęgła w samochodzie L;
5. ZAPIS W USTAWIE Pozwalający Instruktorowi złożenie odwołania od decyzji egzaminatora można by jeszcze wciągnąć drogówkę, która by sprawdzała stan pojazdu przed egzaminem - przestały by jeździć elki w opłakanym stanie, ale mogę sobie chyba pomarzyć tylko. Pomysł ruszenia do sejmu może i dobry, ale raczej pomyślałbym o ogólnopolskim wniosku do Ministra Transportu, pod którym podpiszą się instruktorzy z różnych regionów POLSKI.

Bogdan – ponad 30 lat w zawodzie: Egzaminatorzy - kto dopuścił tych nieudaczników instruktorów do zawodu, według mojej wiedzy każdy zdawał egzamin przed egzaminatorem. Czyli początek całego zła w szkoleniu tkwi w złych egzaminach instruktorskich, czyli wniosek nasuwa się sam, za niezdane egzaminy powinni płacić EGZAMINATORZY - BO TAKIE ZŁE KADRY PRZYGOTOWALI. Panowie bez żartów, egzamin w obecnej formie, bez dużej dobrej woli egzaminatora jest niemożliwy do zdania (wymuszenie -brak dynamiki - albo tak albo tak źle, czyli nawet Pan Hołowczyc by na tym poległ) i takich przyczyn można przytoczyć tysiące.

To ja: Skoro uczymy i na egzamin dajemy kursanta to jest on pewniakiem egzaminatorzy są złośliwi i wiedza ze im więcej obleją tym więcej zarobią cóż my możemy NA PEWNO ZAKWITNIE KRUPCJA.