Legislacja

Cena minimalna jest koniecznością

21 lutego 2012

9fbcc35c4bcace6b4d310c3d25be209dd99573ac

 

^Włodzimierz Gąsiorek - 54 lata w zawodzie, obecnie prowadzi działalność gospodarczą w zakresie szkolenia i techniki jazdy jednośladem. Autor turniejów motorowerowych dla młodzieży. Miłośnik i konstruktor motocykli WFM, miłośnik i trener sportu motocyklowego, działacz społeczny, założyciel Izby Pamięci WFM, twórca “nowej” WFM-ki. Obecnie prowadzi szkolenia kandydatów na kierowców kat. A, rzeczoznawca techniki samochodowej. Przewodniczący Sądu Koleżeńskiego SOSK w Warszawie.

 

Pytanie redakcji tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS: To już kolejny rok dyskusji nad kształtem ustawy o kierujących pojazdami. Ustawa jest, choć są oczekiwania jej nowelizacji. Jest także pierwszy kształt rozporządzeń wykonawczych do niej - te spotkały się ze zdecydowanym sprzeciwem środowiska. Co Pana zdaniem przede wszystkim powinno zostać poprawione w wymienionych aktach?

Odpowiedź Włodzimierza Gąsiorka:Nowy projekt ustawy w części dotyczącej szkolenia na jednośladach sprawia wrażenie jakby tworzył go fachowiec, który nigdy nie siedział na motocyklu. Proponowany program, w którym hasłem nadrzędnym jest “pogadanka” plus (w uzupełnieniu) środki audiowizualne to nieporozumienie. Jeszcze nikt nie nauczył się bezpiecznie jeździć słuchając pogadanek. Zmniejszanie ilości godzin jazdy a zwiększanie ilości godzin pogadanek to sposób na odfajkowanie tematu szkolenie najmniejszym kosztem. Z takim programem nigdy nie sprostamy unijnym wymogom poprawienia stanu bezpieczeństwa na naszych drogach.

Pytanie:Na łamach tygodnika PD@N prowadzimy sondę poświęconą wnioskowi o dopuszczeniu do egzaminu państwowego także pojazdów szkoleniowych, stanowiących własność osk. Obserwujemy ograniczone zainteresowanie sprawą, choć wcześniej spotkaliśmy się z entuzjastycznymi i emocjonalnymi apelami. Skąd - pana zdaniem - tak niskie zainteresowanie, a może niska aktywność, przecież to sprawy tak istotne dla środowiska? Czy może wcale niekorzystnie byłoby dopuszczenie pojazdów osk do udziału w egzaminie.

Odpowiedź: Dopuszczenie do egzaminu państwowego pojazdów szkoleniowych stanowiących własność OSK jest jak najbardziej słuszne. Nawet doświadczony kierowca wsiadając do innego niż ten którym jeździ pojazdu, musi się z nim oswoić przystosować. Zdający egzamin to początkujący kierowca w stresie więc inny pojazd na którym ma zdawać to dodatkowy stres zmniejszający szansę zdania egzaminu. Jest jeszcze aspekt ekonomiczny, zwalniający WORD-y z konieczności utrzymywania drogiego taboru egzaminacyjnego. Niezrozumiały jest brak zainteresowania OSK wynikający chyba tylko z niedoinformowania.

Pytanie: A jaka jest Pana opinia w sprawie potrzeby ustalenia ceny minimalnej za szkolenie kandydatów na kierowców. I jeszcze prośba o ocenę i wskazanie powodów tak niskiej zdawalności na egzaminach na prawo jazdy.

Odpowiedź: Cena minimalna ustalona przez fachowców od szkolenia jest koniecznością. Wolny rynek spowodował, że w szkoleniu znalazły się osoby, których tam, nigdy nie powinno być. Ich “misją” jest zysk a nie nauka jazdy. Ograniczenie programu do ósemek i slalomu, jazda do znudzenia po tej samej trasie egzaminacyjnej to najtańszy sposób przygotowania do egzaminu. Chwalą się niektórzy “zdolni” kandydaci, że przejechali przed egzaminem ledwie kilka godzin. Koszty organizacyjne OSK (sala, media, materiały szkoleniowe), koszt godziny jazdy (benzyna, eksploatacja, płaca instruktora) pomnożony przez ilość jazd wyznaczonych programem plus zysk minimalny dla ośrodka, to cena kursu. Jeśli ktoś głosi, że u niego kurs kosztuje 30% nawet 40% mniej niż w renomowanych OSK to oszukuje klienta. Nie uczy jeździć a jedynie w minimalnym stopniu przygotowuje do programu egzaminacyjnego. I mamy jeden z powodów niskiej zdawalności! Kandydat płaci 40% mniej a potem podchodzi do egzaminu 3, 4, 5, 6 i więcej razy i dopiero w wtedy okazuje się że suma kosztów jest znacznie większa od ceny szkolenia w OSK.

Odnoszę wrażenie, że niektórzy egzaminatorzy techniki jazdy motocyklem znają jedynie z teorii. Przykład: na pytanie egzaminatora - jaki powinien być maksymalny luz łańcucha napędowego w motocyklu, pytany odpowiada (zgodnie z tym czego się nauczył na kursie) około 2 cm. Na to egzaminator z oburzeniem - nie prawda powinien wynosić 3,5cm. Przy luzie około 3,5 cm w czasie jazdy po naszych dziurawych drogach, łańcuch będzie spadał co jest niebezpieczne dla kierowcy i szkodliwe dla pojazdu.

Dziękuję za wypowiedź. Rozmawiała Jolanta Michasiewicz

(Fot.: PD@N 417-3)