Legislacja

Co z prywatnymi znakami drogowymi

15 stycznia 2015

d978190aedcb638afb0bb059570f91e4f1dfc052

(511-36 fot. archiwum)

Nie można ustawiać prywatnych znaków zakazujących parkowania na powszechnie dostępnych ulicach - uznał sąd w Lublinie, ale jednocześnie uniewinnił pracownika firmy, który zakładał blokady na koła samochodom zaparkowanym wbrew takim znakom. Sąd stwierdził, że kierowcy tych aut są sami sobie winni, że zlekceważyli nielegalne zakazy – informuje “Gazeta pl Lublin”. Sprawa dotyczy sytuacji, gdy kierowca zaparkował na terenie wspólnoty mieszkaniowej, w której imieniu postawiony został znak z napisem “Prosimy nie parkować, kierujący może spodziewać się blokady na kole”. I tak też się stało. Zdjęcie blokad kosztowało 200 lub 300 złotych tzw. opłaty za parking (Kodeks cywilny). Powołany kierowca i jemu podobni wnieśli do sądu sprawę z artykułu 124 par. 1 Kodek wykroczeń: "Kto cudzą rzecz umyślnie niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, jeżeli szkoda nie przekracza 250 złotych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny." W sumie sąd badał 11 takich przypadków i właśnie pozwanego uniewinnił. Uznał, iż blokada nie jest uszkodzeniem. Jak się dowiadujemy - jeszcze we wrześniu rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie sędzia Artur Ozimek mówił "Wyborczej", że art. 130a ust. 9 Ustawy o ruchu drogowym wyraźnie wskazuje, że umieszczać blokady na kołach mogą wyłącznie policjanci lub strażnicy miejscy (gminni): - Nie ma tu pola do interpretacji. Nawet jeśli ktoś pozostawił auto na terenie prywatnym, to w omawianym przypadku wciąż jest to ulica, a więc obowiązuje Prawo o ruchu drogowym - zaznacza rzecznik sądu. Sędzia Ozimek tłumaczył też, że także art. 31 ust. 3 konstytucji zabrania ograniczania prawa do rozporządzania własnością, chyba że jest to zapisane w ustawie.