Legislacja

Cofają prawo jazdy alimenciarzom

21 września 2009

Nie płacisz alimentów, możesz stracić prawo jazdy. Wydział uprawnień komunikacyjnych Urzędu Miasta za karę odebrał je już 146 osobom. Niektórzy rodzice nagminnie lekceważą obowiązek łożenia na swoje dzieci - mówi Regina Politowicz, dyrektor wydziału świadczeń społecznych w Urzędzie Miejskim w Bydgoszczy. - Rekordzista, ojciec szóstki dzieci, ma 232 tys. zł długu alimentacyjnego. Najczęściej z alimentami zalegają mężczyźni. Osobom, które uporczywie zalegają z płaceniem alimentów, grozi do dwóch lat więzienia. Taka kara to jednak ostateczność. Najpierw urzędnicy szukają przyczyn, dla których rodzic nie płaci alimentów. - Zawsze przeprowadzamy wywiad w miejscu zamieszkania osoby uchylającej się od płacenia, aby ocenić sytuację. Czasem wystarczy dyscyplinująca rozmowa. Często dłużnik alimentacyjny nie może wywiązać się ze swojego obowiązku z powodu braku pracy. Urząd zobowiązuje go wówczas do zarejestrowania się w Powiatowym Urzędzie Pracy. Jeśli i to nie pomaga, to gmina składa wniosek o ściganie za przestępstwo niealimentacji i kieruje wniosek o zatrzymanie prawa jazdy - wyjaśnia Politowicz. Do Krajowego Rejestru Długów gmina zgłosiła już 2342 dłużników alimentacyjnych. Wydział uprawnień komunikacyjnych Urzędu Miasta rozpatrzył już 225 wniosków o odebranie prawa jazdy osobom uchylającym się od płacenia alimentów. Ostatecznie z tego powodu uprawnienia straciło 146 mężczyzn. Pozostali zrobili krok do przodu, znaleźli pracę i uregulowali choć część długu wobec rodziny i gminy. - Przepisy umożliwiające odebranie prawa jazdy rodzicom niepłacącym alimentów obowiązują od trzech lat - mówi Edward Dobrowolski, dyrektor wydziału uprawnień komunikacyjnych. - W pierwszym roku takich wniosków wpłynęło do nas niewiele. Obecnie nie ma tygodnia, żebyśmy takiego pisma nie dostali. Alimenciarze nie chcą korzystać z aktywizacji zawodowej, robią uniki przez całe życie, okazuje się, że dla wielu utrata prawa jazdy to najsurowsza z możliwych kar. Informacje o odebraniu prawa jazdy trafiają do policjantów. Ci podczas rutynowej kontroli drogowej mają prawo odebrać dokument, jeśli wcześniej taka osoba nie oddała go dobrowolnie.