Legislacja

Czy zasłanianie fotoradarów jest bezpieczne

16 czerwca 2011

36305485f130741b6ea5f1ea190e16a16cb2cf65

(Fot.: PD@N 386-12jm

Jak już informowaliśmy puste skrzynki fotoradarów znikną, a prawdziwe fotoradary zostaną pomalowane na jaskrawy kolor. Specjaliści od ruchu drogowego oceniają jednak, że to zły pomysł. Do tej pory fotoradary na polskich drogach występowały w trzech postaciach: skrzynka z radarem w środku, pusta skrzynka (ale przystosowana do instalacji prędkościomierza) i atrapa bez możliwości "uzbrojenia". Od 1 lipca br. z polskich dróg znikną atrapy. Natomiast puste skrzynki zostaną "opakowane" w specjalne torby.

Czy zasłanianie fikcyjnych fotoradarów poprawi bezpieczeństwo na drodze?

 

Grzegorz Sudakow, szef zachodniopomorskiej drogówki: Kierowca nie powinien wiedzieć, gdzie stoi fotoradar. Zwłaszcza w Polsce, gdzie ludzie notorycznie przekraczają prędkość. UE ocenia, że jesteśmy w czołówce najbardziej niebezpiecznych drogowo krajów. I to właśnie u nas ginie najwięcej pieszych. Do tej pory Francja znakowała miejsca kontroli. Ale, że to nie pomogło, od 1 lipca z tego rezygnuje. A my wręcz przeciwnie. Nie rozumiem tego. To jest przyzwolenie do łamania prawa w jednym miejscu, a w innym nie. Te puste maszty pełniły funkcję prewencyjną.

Grzegorz Kromski, kierownik referatu ruchu drogowego szczecińskiej straży miejskiej: Zasłanianie czy likwidowanie pustych masztów i malowanie słupów na jaskrawe kolory to bardzo zły pomysł. Może jeszcze powieśmy banery z wielkimi napisami, że za 200 metrów będzie pomiar prędkości? Przecież to jest irracjonalne. Takie działanie sprawia, że kierowcy widząc fotoradar zwalniają. Ale tylko na kilka metrów. Tuż za słupem noga na gaz i hulaj dusza, piekła nie ma. Bo ludzie nie mają poczucia, że spotka ich kara. W Skandynawii za przekroczenie prędkości w okolicy szkoły można nawet iść do więzienia. Gdzie indziej zabierają samochody. A my mamy mandaty, które trudno wyegzekwować, bo właściciel samochodu musi wskazać, kto prowadził. I wskazuje - kolegę z Saksonii, a my nic nie możemy zrobić. Liczę, że kiedyś będzie tak, że samochody będą miały GPS-y. Może jak kierowca dostanie miesięczne podsumowanie, w którym za przekroczenie prędkości będzie musiał zapłacić 3 tys. zł, to zacznie jeździć przepisowo. Kierowcy nie mogą znać dnia ani godziny kontroli.

Jacek Pok, Akademia Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego To jest fatalna koncepcja. Zamiast zwiększyć bezpieczeństwo, zadziała przeciwnie. Informowanie kierowców o tym, gdzie jest kontrola, można porównać do sytuacji, kiedy do dilera narkotyków przychodzi policjant, że jutro o 8 rano przyjdzie na przeszukanie. To jest działanie nielogiczne i pośrednio namawiające do łamania prawa. Bo wynika z tego, że tam, gdzie fotoradar jest zasłonięty, możemy łamać przepisy. A przecież nie o to chodzi. Poza tym dostrzegam w tych przepisach pewną niekonsekwencję. Z jednej strony mamy dobre pomysły, takie jak nieoznakowane radiowozy czy motocykle z wideorejestratorami, a z drugiej chcemy pokazywać, gdzie są fotoradary na trasie.

Słowa kluczowe fotoradary