O pomyśle zabierania kierowcom pijakom prawa jazdy Łukasz Warzecha, komentator “Faktu”.
Szanowny Panie Kwiatkowski
Jako minister sprawiedliwości przedstawił Pan pomysł, aby kierowcom pijakom recydywistom zabierać dożywotnio prawa jazdy. Pomysł niby słuszny i chwalebny, ale tak naprawdę do kitu. Dlaczego? Bo już teraz po polskich drogach jeździ mnóstwo ludzi bez prawa jazdy. Albo im je zabrano za punkty, albo z powodu spowodowania wypadku, po sądowym wyroku, albo po prostu nigdy go nie mieli. I co? I nic. Prawdopodobieństwo, że zostaną zatrzymani, jest bliskie zeru z bardzo prostego powodu: polska drogówka jest nastawiona wyłącznie na zatrzymywanie kierowców za przekroczenie prędkości. Wszystkie jej pozostałe działania to margines i pokazówka dla stacji telewizyjnych. Nie ma żadnego systemu monitorowania, czy pozbawieni prawa jazdy ludzie faktycznie nie siadają za kółko. A póki takiego systemu nie będzie, Pański znakomity pomysł pozostanie fikcją, nawet gdyby wszedł w życie. I od razu Panu sygnalizuję, że policja się tym nie zajmie. Czemu? Ponieważ pieniądze do budżetu płyną z mandatów, a te najłatwiej wystawiać za przekroczenie prędkości. Dlatego potencjalni drogowi mordercy pozostają i pozostaną bezkarni.