Pewna i bezbłędna jazda “po mieście” i na placu manewrowym może zaowocować krótszym egzaminem – skomentowała proponowane zmiany w rozporządzeniu o szkoleniu i egzaminowaniu “Rzeczpospolita”. Generalnie chodzi o czas egzaminu, o jego uelastycznienie. Jeśli więc w ciągu 25 minut przejedziesz po mieście bezbłędnie tzn. zaliczysz odpowiednią liczbę skrzyżowań i rond i wykażesz się przy tym bezbłędną znajomością znaków drogowych (np. nie złamiesz znaków zakazu wjazdu) to możesz liczyć na dobre serce egzaminatora. I zamiast wymaganych dziś 40 minut będziesz mógł zakończyć egzamin pomyślnie już po 25 minutach. Z takiej propozycji powinni być zadowoleni i kandydaci na kierowców i egzaminatorzy. Zmiana bardzo istotna. O opinie poprosiliśmy naszych Czytelników. Oto Państwa komentarze:
Komentarz 1: Proponuję przejść na amerykański system sprawdzania umiejętności i kwalifikacji kierowcy! Polscy ,,fachowcy,, nie nadają się do tego rodzaju sprawdzianów! Wymyślają, wymyślają i jest ciągle wielkie g.....no! Korupcja, kamery, wymyślanie i embrionalne umiejętności zdających! i.......egzaminatorów, któż oni są.......i kto sprawdzał ich umiejętności! Henryk R.
Komentarz 2: I tak ośrodki egzaminowania będą oblewać kursantów. Powód jest prosty -FORSA- łatwo każdy może sobie wyliczyć przykład Warszawski ilość kursantów rocznie w WORDZie 240 tys. x 22zł (teoria) = 5 280 000 240 000 x 112 (praktyczny) = 26 880 000 zł. Razem ponad 321 mln zł. Fajowo, co? I te wyliczenia są, gdy wszyscy zdadzą za PIERWSZYM razem a jaka jest rzeczywistość to każdy wie. Zdaje się po kilka razy to i kwoty rosną (czytaj zysk ośrodków egzaminacyjnych) I O TO TU CHODZI a nie o to czy ktoś umie jeździć czy nie. Janusz T.
Komentarz 3: Gdyby każdy zdał za pierwszym razem to word splajtowałby. dario