Kierowcy, których sfotografował radar zamontowany w koszu na śmieci, nie zapłacą mandatów. Jak wcześniej relacjonowaliśmy pomysł lubelskich policjantów wzbudził ogromne kontrowersje. Z opinii prawnej biura Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji (poprosiła o nią sama policja) wynika, że umieszczenie fotoradaru w koszu na śmieci jest nieprawidłowym użytkowaniem urządzenia. Powinien on bowiem stać na trójnogu, a był umocowany na specjalnej półce w środku kontenera. – Obwinieni mogliby łatwo podważyć w sądzie działanie urządzenia. Na przykład argumentować, że podmuch przejeżdżającej ciężarówki spowodował przesunięcie śmietnika lub drgania, co wpłynęło na dokładność pomiaru – mówi podinspektor Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie. Dlatego postępowania wobec kierowców będą umarzane. Przepisy nie wskazują, gdzie ma stanąć urządzenie. Strategia użycia radarów to sprawa poszczególnych jednostek policji. Sprzęt musi jednak zostać zainstalowany zgodnie z instrukcją, a ta wyraźnie wskazuje, co może zafałszować wynik, np. pomiar przez krzaki czy zza przedmiotów "zaciemniających promienie mikrofalowe". Większość policyjnych kryjówek nie spełnia takich wymogów, a uzyskany w ten sposób wynik może być łatwo zakwestionowany. Funkcjonariusze konsultowali się również z Głównym Urzędem Miar. - Umieszczenie fotoradaru w koszu na śmieci było nieprawidłowym użytkowaniem urządzenia - brzmi ostateczna opinia prawna. To oznacza, że kierowcy sfotografowani z ukrycia nie dostaną mandatów. Żaden z nich nie otrzyma też wezwania do Sądu Grodzkiego. - Zgodnie z tą opinią, wszystkie wątpliwości należy rozpatrywać na korzyść kierowcy - informuje inspektor Jacek Buczek, komendant miejski policji w Lublinie i zapewnia, że ukrycie fotoradaru w śmietniku od początku nie było nastawione na "łapanie kierowców". Chcieliśmy wykorzystać ten materiał do celów badawczych - tłumaczy Jacek Buczek. - To doświadczenie pokazało patologiczny obraz niestosowania się do przepisów na drodze, tam, gdzie mamy świadomość, że nie ma jakiejkolwiek kontroli - dodaje.

(Fot.: PD@N 322-8)