Legislacja

Głosy ze środowisk instruktorów

12 grudnia 2012

Koniec roku bardzo gorący, równie pełne emocji poniższe głosy przedstawicieli środowisk instruktorów nauki jazdy. Zwyczajem naszego tygodnika komentarz pozostawiamy Państwu:

 

Degrengolada

Na wiosnę 1991 roku założyłem swój ośrodek szkolenia kierowców w dużym mieście wojewódzkim w Polsce. Wtedy to była pierwsza prywatna szkoła nauki jazdy w mieście, bo do tej pory działały tylko te “państwowe” jak Automobilklub, PZMOT, Oświata. Zapotrzebowanie na prawo jazdy było wtedy ogromne, więc od pierwszego dnia mieliśmy bardzo dużo kursantów. Innym powodem dużej popularności naszej szkoły było wprowadzenie przez nas odpłatności ratalnej za kursy prawa jazdy (dotychczas, w państwowych szkołach, kursant musiał wpłacić całą kwotę przed rozpoczęciem kursu). Po pierwsze uznaliśmy, że jeżeli kursant będzie wpłacał kolejne raty w trakcie trwania kursu, to będzie to element znacznie ułatwiający mu sfinansowanie całego przedsięwzięcia. Po drugie, w żadnym razie, nie będzie to powodem utrudnień naszych finansów. Kolejnym powodem, znacznie wyższej popularności naszej szkoły było wprowadzenie w naszej ofercie kursów “sobotnio-niedzielnych”, które od razu zyskały wielką rzeszę zwolenników. Następna nowinka, to kursy wakacyjne i feryjne, z których najchętniej korzystali uczniowie i studenci. To my z własnej i nie przymuszonej woli, wprowadziliśmy ulgowe ceny dla uczniów i studentów a więc tej grupy naszych klientów, która nie uzyskała jeszcze samodzielności finansowej. Wszystkie te nasze innowacje były efektem dogłębnej znajomości zarówno sytuacji finansowej społeczeństwa jak też wiedzy, że znaczna jego część ma tak wypełnione zajęciami, dni powszednie, iż tylko wprowadzenie kursów “sobotnio-niedzielnych” będzie stwarzało możliwość rozwiązania ich problemów deficytu czasu. Niestety sukces organizacyjny szkół prywatnych nie uszedł uwadze urzędników Urzędu Wojewódzkiego, którzy w owym czasie sprawowali nadzór nad szkołami nauki jazdy. Nasz sukces był powodem ich frustracji i ogromnego zmartwienia. Robili oni bowiem wówczas wszystko co w ich mocy (a mieli oni wtedy ogromną ilość takich możliwości) aby poszczególni instruktorzy ale i całe szkoły nauki jazdy nie mogły się skutecznie zintegrować. To właśnie wtedy rozpoczęła się degrengolada szkół nauki jazdy w Polsce, która trwa do dzisiaj. To właśnie ci urzędnicy, którzy później przeszli do Urzędów Miejskich i Starostw, byli osobiście i bardzo mocno zaangażowani i zainteresowani tym, aby nasze środowisko nie miało szans na zorganizowanie się i obronę swoich interesów. Bezpośrednim efektem ich opieszałości jest fakt, że jeżeli rozpoczyna działalność nowa szkoła nauki jazdy, to żaden urzędnik nie ruszy się ze swojego wygodnego urzędniczego krzesła, aby bez uprzedzenia sprawdzić, czy taka szkółka działa zgodnie z przepisami, czy wbrew przepisom. Od wielu lat nasze środowisko postuluje, żeby cena kursu nauki jazdy była przynajmniej regulowana jeżeli nie ustalana w ministerstwie. Przecież wszyscy dobrze wiemy, że ceny kursów zwłaszcza w dużych miastach, gdzie istnieje śmiertelna konkurencja cenowa, są już od co najmniej kilku lat poniżej naszych kosztów. To jak my się mamy rozwijać? Do tego, od lat dochodzi do takich absurdów, że urzędnicy wszelkiej maści (w urzędach wojewódzkich, miejskich, starostwach, urzędach skarbowych, ZUS-ach, itp...) są osobiście i emocjonalnie zaangażowani w walkę z nami przedsiębiorcami, a to przecież właśnie my wypracowujemy dochód narodowy i to właśnie z naszych pieniędzy ci urzędnicy są bardzo sowicie opłacani... Ja tylko niewinnie zapytam, jak długo jeszcze urzędnicy, którzy powinni służyć społeczeństwu, będą to społeczeństwo bezkarnie demoralizować? Jak długo jeszcze!

(nazwisko autora pozostaje do wiedzy redakcji)

 

Jan Szumiał: Od 19 stycznia 2013 roku dłuższa droga (administracyjna) do uzyskania prawa jazdy.

Komu zależy, aby jej uniknąć powinien zapisać się na kurs prawa jazdy rozpoczynający się przed tą datą.

 

ba4f5c4cd070089ec6fa4118f918d1e0d0df7822

(Fot.: PD@N 449-9jm)

Po 18 stycznia 2013 roku każda osoba (niezależnie od kategorii prawa jazdy o którą będzie się ubiegać) pierwsze kroki będzie musiała skierować do Starostwa zgodnie z miejscem zameldowania z orzeczeniem lekarskim o braku przeciwwskazań zdrowotnych. Będzie istniała możliwość załatwienia sprawy w innym starostwie. Wtedy czas załatwienia sprawy ulegnie wydłużeniu, ponieważ cała dokumentacja przesłana zostanie ze starostwa do starostwa i po sprawdzeniuraz jeszcze. Starostwo dokona sprawdzenia ważności złożonych dokumentów (uprawnień lekarza wystawiającego orzeczenie, w rejestrze CEPiK ewentualnej adnotacji o zakazie prowadzenia pojazdów). W urzędzie utworzony zostanie profil kursanta i przesłany (drogą elektroniczną) do ośrodka szkolenia kierowców wskazanego przez osobę zainteresowaną. Po odbyciu szkolenia i zaliczeniu egzaminów wewnętrznych dokumentacja wróci do Starostwa. Tam dokonana zostanie ponowna weryfikacja (czy szkolenie odbyło się zgodnie z przepisami, czy ośrodek i instruktorzy szkolący posiadają odpowiednie kwalifikacje).

Następnie profil kursanta przekazany zostanie do WORD-u wskazanego przez ubiegającego się o wydanie prawa jazdy. Po uzyskaniu wyniku pozytywnego egzaminu, dokumenty ponownie wrócą do Starosty. Po weryfikacji, przekazane do PWPW nastąpi wydrukowanie prawa jazdy. Prawo jazdy odbędzie drogę do Urzędu. Tam szczęśliwy świeżo upieczony kierowca będzie mógł je odebrać i ruszyć w swoją pierwszą samodzielną podróż.

“Brzmi to optymistycznie”. Kto pokryje koszty całego przedsięwzięcia (bo niewątpliwie będą)? Na pewno nie będzie to nieodpłatnie. Czas chyba też się nie skróci.

Jan Szumiał

CEPiK- Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców

WORD-Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego

PWPW- Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych

1758111afe94ffb56250055140df5686284c4410

(Fot.: PD@N 449-72)