Legislacja

Instruktor musi być czujny

24 stycznia 2011

Przy okazji kolejnego przypadku kursanta podczas jazdy szkoleniowej w stanie nietrzeźwości, kolejne wypowiedzi instruktorów w tej sprawie. Chyba jednak instruktorzy nie uświadamiają sobie, że dopuszczając pijanego kursanta do jazdy, ryzykują wyrok w procesie karnym, a nawet następnie utratę zawodu. Oburzeni propozycją badania kursantów alkomatem instruktorzy przyznają, że nie wiedzą jak zachować się w takiej sytuacji. Mówią, że przecież nie mają prawa badania kursantów alkomatem. Inni radzą, aby proponować kursantom dobrowolne poddanie się testom z użyciem alkomatu. Instruktorzy oczekują tu zmiany przepisów. Tymczasem po prostu nie przyzwalajmy na jazdę pijanym kierowcom.

INSTRUKTOR: A ja jestem ciekawy, w jaki sposób instruktor miał sprawdzić stan trzeźwości kursanta jeżeli było to tylko 0,58 promila. Jeżeli nie wyniuchał od niego wódy, to nie ma żadnych umocowań prawnych do badania trzeźwości u kursanta. Egzaminator zgodnie z przepisami prawa ma taką możliwość, ale nie instruktor. Ale najważniejsze, że panowie POLICJANCI mają podwójny wynik. Gratulacje.

TADEUSZ M.: Do Pana(i) instruktor: TYLKO 0,58 promila? Przy takiej dawce zapewne instruktor powinien to zauważyć, TYLKO to mogło by być np. 0,22 Jeżeli przed sadem Instruktor dowiedzie, że nie wiedział, nie zauważył itd. to zapewne nic mu Sąd nie zrobi, natomiast Policja zareagowała normalnie pozdrawiam.

INSTRUKTOR: Raz wyjaśniam, instruktor jest z mocy prawa pozbawiony możliwości sprawdzania stanu trzeźwości kursanta. A czy czuć komuś z gęby czy nie to inna inszość. Ja nikogo nie obwąchuję, jeżeli ewidentnie widać, że się zatacza to (...) do domu, natomiast 0,58 promila u niektórych osobników nie musi być widoczne, widać (...).

Instruktor na wolnym: Najwyraźniej kursant myślał, że jest już w DRUGIEJ Irlandii. Więc niecałe 0,6 to przecież 0,2 w zapasie. A instruktorzy przed zajęciami powinni witać się z kursantami soczystymi pocałunkami. To taki pomysł na kolejną przemądrą zmianę rozporządzenia o szkoleniu.

TADEUSZ M.: Z mocy prawa? W przepisach nie ma zapisu, że instruktor może sprawdzić trzeźwość, ale i nie pisze, że nie może. Ja mam alkomat przy sobie i jak tylko mi coś "podpada" to pytam się grzecznie kursanta(tkę) czy SPRAWDZI sobie trzeźwość. W odpowiedzi jest zawsze, że TAK! Raz trafiło mi się, że było 0,25 promila, no i oczywiście kursant poszedł do domu :) Co nie zmienia faktu, iż taki zapis byłby pomocny, bo co jeżeli kursant się nie zgodzi?? No tak, też możemy nie jechać, przecież nie mamy obowiązku szkolić:(no niestety nasze przepisy chyba nigdy nie będą dopracowane, bo "piszą" je osoby, które nie mają bezpośrednio do czynienia ze szkoleniem i z kursantami. Pozdrawiam.

INSTRUKTOR 2: Tadeusz, ostatnie rozumy pozjadałeś? Ty myślisz, że to jest takie oczywiste, że ktoś gorzały łyknął? Mam nadzieję, że kiedyś sam się śliźniesz, to może zmienisz pogląd. Instruktor nie dysponuje narzędziami prawnymi, aby sprawdzić stan trzeźwości kursanta. Jako instruktor powinieneś to wiedzieć.

KRZYSZTOF G.: Prawo w tym zakresie jest nie precyzyjne. Ja jako instruktor nie mam obowiązku posiadania alkomatu. W uzasadnionych przypadkach pozostaje policja. A tak poza konkursem to co będzie jak otrzyma prawo jazdy?

MICHAŁ Ś.: Panowie, a czy nikt z was nie widzi, że w tych zmianach nie ma ani słowa o nas - instruktorach, aby nam ułatwić pracę. Nas tylko za wszystko się wini: mała zdawalność nasza wina, za dużo wypadków nasza wina, kursant po kieliszku nasza wina itd. Ta profesja wymaga od nas wiele a mało daje... Pozdrowienia

Widzimy jak wiele emocji powoduje temat. Ciekawi jesteśmy czy mieliście Państwo do czynienia z kursantami “po spożyciu” i jak wówczas zachowaliście się. Piszcie, Wasze opinie i doświadczenia będziemy publikowali, a także apelowali do twórców aktów prawnych, podpowiadali rozwiązania, my przyzwolenia na pijanych kierowców nie dajemy, do samochodu z pijanym kierowcą nie wsiadamy. Piszcie – tygodnik@prawodrogowe.pl

Podobny problem jest zaobserwowany w ośrodkach egzaminowania. Egzaminatorzy sugerują, aby kandydat na kierowcę, który przyjdzie na egzamin na prawo jazdy pijany, z kolejnym podejściem powinien odczekać rok. Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Lublinie już w minionym roku postulował zmianę przepisów w tym zakresie. Powód? Coraz więcej kandydatów przychodzi na egzamin po kilku głębszych. Z zamiarem przesłania do Ministerstwa Infrastruktury przygotowywano odpowiedni projekt. - Chodzi o to, by kandydat, który zjawi się na egzaminie w stanie nietrzeźwości, mógł ponownie przystąpić do takiego egzaminu dopiero po roku. By niejako miał czas na przemyślenie tego, co zrobił - mówił Artur Banaszkiewicz.