Z dróg maja zniknąć atrapy fotoradarów oraz - przynajmniej na razie - fotoradary mobilne straży miejskich. Ciągle uważać trzeba na radary ręczne i wideorejestratory używane przez policję. - Podstawowym wyznacznikiem prędkości nie powinny być limity, lecz rozwaga i rozsądek - ostrzega Maciej Bednik z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Co do fotoradarów - na razie ich obsługa pozostaje bez zmian, w lipcu my przejmiemy urządzenia przy drogach krajowych - zapowiada Marcin Flieger z Głównego Inspektoratu Ruchu Drogowego. Policjanci drogówki radzą jednak, by nie przekraczać dozwolonych prędkości. Nie tylko bowiem fotoradary służą do łapania piratów drogowych, a nowe wytyczne nie dotyczą "suszarek" i wideorejestratorów. Dla kierowców istotne też jest to, że z dróg mają zniknąć atrapy fotoradarów (także skrzynki, w które urządzenia wkładano raz na jakiś czas). W Poznaniu fotoradary straży miejskiej od lat działały w miejscach najbardziej niebezpiecznych - wyznaczano je wspólnie z policją, często także po konsultacjach z mieszkańcami. Po zmianie przepisów jest to obowiązkiem wszystkich straży gminnych. Miejsca kontroli mają też być oznakowane i wyraźnie widoczne. Ale tu pojawił się niespodziewany problem. Okazuje się bowiem, że nie ma na razie przepisów regulujących sposób oznakowania pomiaru prędkości radarami przenośnymi, a to oznacza, że urządzenia te dzisiaj zostaną w szafach. - Czekamy na odpowiednie rozporządzenia ministrów infrastruktury oraz spraw wewnętrznych i administracji - tłumaczy Przemysław Piwecki. - Zanim zaczniemy działać, musimy wiedzieć, jak ma wyglądać znak zapowiadający kontrolę fotoradarową, w jakiej odległości od urządzenia należy go ustawić - wyjaśnia i dodaje, że potrzebne też są nowe upoważnienia do nakładania grzywien. I jeszcze jedna ważna rzecz: mandat za wykroczenie zarejestrowane przez fotoradar można wystawić w ciągu 180 dni, a nie jak do tej pory w ciągu 30 dni od zdarzenia.