|
Jan Zasel, ekspert z zakresu prawa drogowego, autor książek (510-67 fot. jola michasiewicz) |
Otwieram Nr 507 tygodnika Prawo Drogowe z 3.12.2914 i widzę... EUREKA! Oto dwaj panowie Dariusz Czapski i Soanes Job powiedzieli: “Koniecznym jest zdefiniowanie jednego (podkreślenie moje) ośrodka odpowiedzialnego za bezpieczeństwo ruchu drogowego”. Jest to odkrycie godne 25-lecia wolnej Rzeczypospolitej. Panowie ci powiedzieli i przekonywająco uzasadnili, że właśnie chaos organizacyjny w tej dziedzinie jest przyczyną płacenia przez nas wszystkich ogromnej daniny krwi i ponoszenia ogromnych kosztów społecznych i ekonomicznych po przez tolerowanie tak wielkiej liczby tragedii na drogach. Negatywnym przykładem tego chaosu może być fakt, o czym wspomniałem w jednej z poprzednich moich wypowiedzi. Mianowicie Najwyższa Izba Kontroli przystąpiła do totalnej analizy stanu bezpieczeństwa ruchu na drogach. Nie można powiedzieć, że robi to niekompetentnie. Wystąpienia Prezesa tej instytucji nasuwają wrażenie, że oto wreszcie mamy ministra transportu z prawdziwego zdarzenia. Wiadomo przecież, że kolejni ministrowi coś psuli w jego funkcjonowaniu aż do całkowitego zdezorganizowania. No może najmniej zła uczynił ostatnio odwołany minister w osobie Sławomira Nowaka. Był sympatyczny, kolekcjonował sobie zegarki i pędził spokojny żywot. Jedynie co należałoby mu wypomnieć, to kupno pendolino. Cóż jednak, chciał sam szybko przemieszczać się do Gdańska i z powrotem, a i premiera przy okazji zabrać. Okazało się jednak, że pendolino nie ma po czym jeździć. Jedynym ratunkiem poniesionych wysokich kosztów zakupu może być zbudowanie w okolicy Warszawy odpowiedniego toru o długości np. 10 km i uruchomieniu pociągu-muzeum. Po odpowiednim zareklamowaniu można sprowadzać masowo wycieczki z odległych prowincji Polski i dzięki temu odzyskać co nieco utraconych pieniędzy. Jest to jedyna, jak się wydaje, szansa na wykorzystanie tego urządzenia. Bóg bowiem raczy wiedzieć, czy kiedykolwiek to coś wyjedzie na realne tory by przewozić realnych pasażerów i czy było ono w ogóle nam potrzebne. Co do Prezesa NIK wydaje się, że zamiast zastępowania nieudolnego ministra powinien postawić wniosek o natychmiastowe jego odwołanie jeśli wyniki kontroli ewidentnie dowodzą niewykonywanie przezeń statutowych zadań. Że trudno znaleźć odpowiednio przygotowanego kandydata? Nie przesadzajmy. Jest sporo młodych, dobrze wykształconych i wystarczająco doświadczonych ludzi. Może należałoby sięgnąć poza szeregi partyjne? My, wyborcy i zarazem podatnicy mamy prawo domagać się, by po 25. latach nauki rządzenia wreszcie w tzw. aparacie rządzącym znaleźli się ludzie kompetentni. By ustało marnotrawstwo państwowego grosza w postaci korupcji i chybionych inwestycji. By wreszcie realnie ograniczyć liczby tragedii na drogach. Jan Zasel |
