Koniec z badaniami technicznymi autobusów, cystern przewożących niebezpieczne substancje czy karetek pogotowia w stacjach diagnostycznych należących często do przewoźników. Tylko specjalnym stacjom okręgowym (pod nadzorem starostów) wolno będzie przeprowadzać takie badania – informuje “Polska Dziennik Zachodni”. To wynik nie tylko nowelizacji prawa o ruchu drogowym, ale i ostatnich doświadczeń dotyczących stanu pojazdów przewożących ludzi. Ustawę przyjął już Sejm, teraz zajmie się nią Senat. Podobna zaostrzona procedura czeka też autokary dalekobieżne i międzynarodowego przewozu osób. Jeśli ustawę szybko przejdzie przez Senat jeszcze w tym sezonie nasze dzieci mają szansę pojechać na wakacje bezpiecznymi autokarami. Nieuczciwość diagnostów albo naciski przełożonych, by przepuszczali niesprawne pojazdy, potwierdzają dane Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (ITD).
Nowelizacja prawa zmienia także zasady szczegółowych badań dodatkowych. Trafią na nie pojazdy, które budzą u kontrolującego diagnosty wątpliwości natury technicznej. Np. uważa on, że zagrażają bezpieczeństwu, zatruwają otoczenie albo uczestniczyły w wypadku drogowym. Podobnie będzie mógł postąpić policjant, mimo wbitych do dowodu ważnych badań technicznych. Tomasz Talarczyk ekspert motoryzacyjny ze Szkoły Auto nie ma wątpliwości, że zawód diagnosty powinien być świetnie opłacany i uznany za profesję zaufania publicznego. - Tak jest w Szwecji, gdzie kierowcy nie szukają stacji by dostać pieczątkę, ale żeby auto dokładnie skontrolować pod względem technicznym, a ewentualne usterki profesjonalnie usunąć - mówi nam i dodaje, że podobne kryteria są stosowane niemal w całej Europie. Posłowie nie zdecydowali się na zaostrzenie przepisów dotyczących okresowych kontroli samochodów o nośności do 3,5 t, czyli wszystkich osobowych i dostawczych. Nadal będą otrzymywać wpis o dopuszczeniu do ruchu wbijany przez diagnostów z podstawowych stacji kontroli pojazdów.