Legislacja

Koszty leczenia ofiar wypadków zmniejszone

14 listopada 2006

Ministerstwo Zdrowia ogłosiło kolejny projekt dotyczący pokrywania kosztów leczenia ofiar wypadków przez ich sprawców. I kolejny raz nie można powiedzieć, że jest on udany. Optymistyczne jest tylko to, że minister Zbigniew Religa postanowił nie sięgać tak głęboko do kieszeni ponad 12 mln kierowców i wyciągnąć z nich nie 1,3 mld zł, lecz tylko niecałe 0,5 mld zł. Nowością jest też wprowadzenie zasady, że również inni sprawcy uszkodzeń ciała będą pokrywali koszty leczenia. Przy czym zdumiewające jest ograniczenie katalogu takich osób tylko do sprawców przestępstw umyślnych lub wykroczeń. To dopiero będą spory! Czy wykroczeniem będzie, jeśli rowerzysta wpadnie na pieszego na chodniku? A na ścieżce rowerowej? Dlaczego, wprowadzając taką zasadę, karze się tylko kierowców i przestępców, a nie wszystkich, którzy są winni powstania obrażeń? - komentuje ekspert “Gazety Prawnej”.

Komentarz “Gazety Prawnej”: Projekt przewiduje pokrywanie kosztów leczenia przez sprawców uszkodzeń ciała, jeśli wynikają one z popełnionego umyślnie przestępstwa lub wykroczenia. To zaskakujące ograniczenie, bo wydawać by się mogło, że ministerstwo wprowadzając zasadę pokrywania kosztów leczenia przez osoby, które przyczyniły się do ich powstaniam, nie zawęzi tak tego grona. Skoro wyższe składki mają płacić kierowcy, to dlaczego odpowiedzialności unikną np. rowerzyści, czy zarządcy nieruchomości, który nie uprzątną chodnika, na którym ktoś złamał nogę. Ministerstwo nie uzależnia bowiem pokrywania kosztów leczenia od winy sprawcy, ale karalności jego czynu. Z ulgą odetchnąć mogą tylko kierowcy, którym zdarza się prowadzić po pijanemu. Ministerstwo zrezygnowało z karania ich 2-3-krotną zwyżką składki za OC komunikacyjne, która miała być płacona aż przez pięć lat. Nadal jednak pozostaje aktualna sankcja, o której niewiele osób pamięta. Zasadą jest bowiem, że jeśli sprawca wypadku były pijany, polisa OC nie chroni go przed pokryciem skutków wypadku. Co prawda, towarzystwo wypłaci pieniądze poszkodowanemu, ale pijany sprawca wypadku będzie je musiał zwrócić do kasy ubezpieczyciela. Warto przypomnieć, że ostatnio wdowa po finansiście, który zginął w wypadku komunikacyjnym, dostała 1,5 mln zł odszkodowania. Jeśli sprawca byłby pijany, musiałby taką kwotę zapłacić z własnej kieszeni.

Magdalena Dębiska, dwokat z kancelarii Ad Casum: Pojawia się wątpliwość, czy proponowane przez ministra zdrowia zmiany są zgodne z konstytucją. Zgodnie bowiem z ustawą zasadniczą, to państwo pokrywa koszt leczenia ze składek na ubezpieczenie zdrowotne. Przekazywanie części składek wpłacanych przez klientów zakładów ubezpieczeń do NFZ stanowi więc podwójne obciążenie obywateli z tego samego tytułu. Trzeba pamiętać, że towarzystwa ubezpieczeniowe ponoszą pośrednio koszty leczenia urazów powypadkowych. Praktyka pokazuje bowiem, że świadomość prawa w naszym kraju wzrasta i do sądów wpływa coraz więcej pozwów przeciwko firmom ubezpieczeniowym. Sądy natomiast zasądzają coraz częściej wysokie kwoty odszkodowań, zadośćuczynień, renty czy też orzekają o obowiązku firmy pokrycia kosztów leczenia. W takim jednak wypadku NFZ tych pieniędzy nie dostaje, ale otrzymują je ofiary wypadków. Ta regulacja zmierza więc tylko do zapełnienia dziury budżetowej.