Sąd Rejonowy w Lublinie wydał wyrok w sprawie wypadku, do którego doszło trzy lata temu w Rudce Kozłowieckiej. Zginęły cztery osoby. Sąd ostatecznie uznał winę jednego z dwóch mężczyzn, którzy wypadek przeżyli. Proces był skomplikowany - przyznał sędzia Wojciech Smoluchowski. Od początku nie było jasne, kto w chwili wypadku siedział za kierownicą. Tragedię przeżyło dwóch mężczyzn, Paweł S. i Mariusz G. - w swoich zeznaniach wzajemnie obarczali się winą. W tej sprawie wypowiadało się kilku biegłych. - Wszelkie opinie, a było ich wiele, nie dawały żadnej konkretnej odpowiedzi, dlatego sąd ustalając stan faktyczny tak naprawdę oparł się o zeznania dwóch świadków - mówił sędzia Wojciech Smoluchowski. Jeden ze świadków to Paweł S., którzy przeżył wypadek i który od początku twierdził, że za kierownicą siedział Mariusz G. Drugi świadek to pracownik stacji paliw. Co prawda nie był w stanie w stu procentach potwierdzić, że widział za kierownicą Mariusza G., ale jednocześnie kategorycznie wykluczył, by kierowcą był Paweł S. Obrona sugerowała, że obaj świadkowie mogli się umówić co do treści zeznań. Mariusz G. został skazany na 7 lat więzienia. Dostał też 10-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Mężczyzny nie było na ogłoszeniu wyroku. Były jedynie rodziny ofiar. Wyrok nie jest sprawiedliwy. Za śmierć tylu osób na pewno kara powinna być surowsza - mówił dziennikarzowi “Gazety Wyborczej” tuż po ogłoszeniu wyroku ojciec jednego z mężczyzn, którzy zginęli w wypadku. Mariusz G. przebywa na wolności. Jeśli wyrok się uprawomocni, będzie musiał wrócić do celi. Na razie za kratami spędził ponad półtora roku. Wyszedł na wolność wiosną 2008 r. Więzienie to nie jedyna kara za tragiczny wypadek. Przed wypadkiem wszyscy pasażerowie golfa spotkali się na urodzinach Mariusza G. Pili alkohol. Około północy cała szóstka wsiadła do auta. Wyrok nie jest prawomocny.