Sąd może ukarać pirata drogowego na podstawie nagrania wideo dostarczonego przez świadka zdarzenia - informuje Adam Makosz w “Gazecie Prawnej”. Obowiązujące prawo nie stwarza przeszkód, by koronnym dowodem przesądzającym o winie sprawcy drogowego bezprawia było w sądzie zdjęcie czy film wykonane telefonem komórkowym przez przypadkowego kierowcę lub przechodnia. I tak: jeżeli przypadkowy świadek zdarzenia rejestruje samochód, który przejeżdża przez skrzyżowanie na czerwonym świetle, wymusza pierwszeństwo na drodze czy wyprzedza na trzeciego, to takie nagranie może być dowodem przed sądem - tłumaczy dr Mariusz Sokołowski, rzecznik komendanta głównego policji. Wartość dowodu elektronicznego dla rozstrzygnięcia sprawy ocenia sąd. - Zarówno filmy, jak i zdjęcia zrobione nieatestowanymi urządzeniami, np. kamerą wideo, komórką, aparatem cyfrowym, mają w sądzie taką samą wartość dowodową jak przesłuchanie świadków czy opinie biegłych - tłumaczy profesor Marian Filar, karnista z Uniwersytetu M. Kopernika w Toruniu.
Do komisariatów policji i na biurka prokuratorów trafia coraz więcej prywatnych materiałów dokumentujących popełnienie wykroczeń i przestępstw. Prywatne zdjęcia i filmy z komórki doprowadziły jednak do ujawnienia wielu wykroczeń i ukarania piratów drogowych - podkreśla Mariusz Sokołowski.