Legislacja

Mandat podczas egzaminu - dyskusja (2)

2 czerwca 2009

W  ubiegłym tygodniu opublikowaliśmy relację z Torunia. Zdarzenie dotyczyło ukarania mandatem i punktami karnymi kandydatki na kierowcę w trakcie egzaminu państwowego. Poprosiliśmy Państwa o komentarz do przedstawionej sytuacji i oto one:

RELACJA:Podczas egzaminu na prawo jazdy licealistka z Brodnicy miała stłuczkę. Została ukarana 250-złotowym mandatem i punktami karnymi. O tym kuriozalnym zdarzeniu pierwsza poinformowała “Gazeta Pomorska”. Jak wyjaśnił redakcji Marek Staszczyk, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Toruniu, ostatnia faza egzaminu na prawo jazdy kategorii "B” odbywała się na ul. Celniczej wiodącej wzdłuż cmentarza. Ruch jest tam niewielki. Egzaminator polecił kursantce rozpędzić auto do prędkości 50 km na godz. i zatrzymać na wysokości niebieskiej tablicy. Nie wydał jednak polecenia hamowania awaryjnego, zatem gwałtownego. Tymczasem młoda kobieta zwolniła do ok. 35 km na godz. i wtedy gwałtownie zahamowała. Po chwili inny pojazd uderzył w egzaminacyjne auto od tyłu. Przeanalizowaliśmy zapis z kamery, czyli obraz do przodu i dźwięk z kabiny. Niestety nie mamy kamery, która rejestrowałaby sytuację z tyłu - wyjaśnia Marek Staszczyk. - Z zapisu wynika, że kursantka popełniła kardynalny błąd i słusznie została ukarana mandatem. Szef toruńskiego WORD-u uważa jednak, że część winy leżała po stronie kierowcy, który najechał na "elkę” od tyłu. Podstawowa zasada ruchu drogowego mówi, że należy zachować bezpieczną odległość od poprzedzającego pojazdu. Z drugiej strony, nikt nie spodziewa się, że ów pojazd nagle zahamuje. Jerzy Kociszewski, sekretarz Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców przypomina: - Każdy, kto jedzie za samochodem z "L” na dachu, powinien zachować szczególną ostrożność i wziąć po uwagę, że reakcje kursanta mogą być niezrozumiałe i gwałtowne. Przecież ten człowiek wciąż się uczy, jest zdenerwowany. Mł. insp. Wiesław Rzyduch, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego informuje, że kursantka została ukarana na podstawie art. 86 Kodeksu wykroczeń - za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym. Fakt, iż ktoś nie posiada prawa jazdy, nie oznacza, że żadne sankcje mu nie grożą. Z tego samego tytułu mogą być karani piesi. Na nałożenie mandatu pozwala Kodeks wykroczeń - informuje Wiesław Rzyduch, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Mandat to jedno, a 6 punktów karnych to drugie, bo to dodatkowa sankcja. Artur Rzepka z zespołu prasowego KMP w Toruniu wyjaśnia, iż w tym przypadku fakt ukarania kierującej punktami, nie oznacza rzeczywistego wpisania punktów do ewidencji kierowcy, bo takowej kursantka nie posiada. Opisana sprawa wywołała poruszenie. “Gazeta Pomorska” wprost żąda: “nie karajcie Ani!”. - Ta sprawa powinna być przedmiotem zapytania poselskiego. Zapytam, czy działanie policji było adekwatne do sytuacji. Według mnie, mamy do czynienia z absurdem. Jak można było ukarać młodą kursantkę mandatem za to, że ktoś wjechał w tył jej auta? - mówi bydgoski poseł Andrzej Walkowiak.

KOMENTARZE:

14) W sprawie ukarania osoby zdającej na prawo jazdy podzielam postawę policji. Osoby zdające są po szkoleniu po badaniach lekarskich i według swojego instruktora spełniają wszystkie niezbędne umiejętności do prowadzenia pojazdu. Nerwy i stres są na co dzień podczas jazdy samochodem, więc nie mogą przekładać się na bezpieczeństwo na drogach. Wina spoczywa na konkretnym instruktorze, który nie wytłumaczył kursantce na czym polega zatrzymanie w wyznaczonym miejscu podczas egzaminu państwowego. Rafał

15) Ja osobiście jestem za ukaraniem tej pani. Skoro przystąpiła do egzaminu państwowego zapewne była pewna swoich umiejętności i świadoma jest również konsekwencji swojego zachowania na drodze. Kodeks drogowy wyraźnie zakazuje kierującym hamowania  w sposób, który mógł by zagrażać innym użytkownikom drogi. Uzasadnienie policjanta jest tutaj jak najbardziej na miejscu. Z poważaniem wasz stały czytelnik.

16) Tak mandatem i punktami karnymi powinien zostać ukarany egzaminator!!! On w końcu wydał polecenie wykonania hamowania. Jest przecież kierującym, a niewykonanie jego polecenia skutkowałoby oblaniem egzaminu. Gdyby to było szkolenie na “L” to mandat otrzymałby instruktor. Małgorzata L.

I kto ma rację?

Dyskusję będziemy publikowali w kolejnych numerach.

Czekamy, napiszcie: news@prawodrogowe.pl