

(506-101 i 102)
“Dziennik Gazeta Prawna” ocenił, iż sędziowie nagminnie łamią przepisy ruchu drogowego, i nie ponoszą stosownych konsekwencji z tym faktem związanych. Powód - korzystanie z przysługującego im immunitetu. Uzasadniając przywołano dane Inspekcji Transportu Drogowego, iż od 1 lipca 2011 r. do 23 października 2014 r. na 997 wszczętych spraw dotyczących przekroczenia prędkości przez osoby mające immunitet, dwie trzecie z tej liczby dotyczyło sędziów. Konkretnie 613 dotyczyło sędziów, 339 - prokuratorów, 41 - posłów i 4 - senatorów. Jak sprawie zaradzić? Otóż według Tomasza Połcia, głównego inspektora transportu drogowego wystarczy zmienić przepisy w ten sposób, by odpowiedzialność za wykroczenia drogowe spadała na właściciela pojazdu. W trybie odpowiedzialności administracyjnej immunitety nie obowiązują. Zasłanianie się immunitetem oceniane jest krytycznie. To czysta hipokryzja mówią inspektorzy i dodają: gdyby sędziowie, prokuratorzy czy parlamentarzyści rzeczywiście stali na straży wartości, które są dla nich ważne, nawet nie ujawnialiby swojego immunitetu, tylko zwyczajnie przyjęli mandat. A tak kończy się na upomnieniach przełożonych - twierdzi jeden z rozmówców “Gazety Prawnej”. Część sędziów i prokuratorów deklaruje, że na drodze immunitet jest im niepotrzebny. - Wolałabym zapłacić mandat i w ogóle nie ujawniać immunitetu. Nie może on być traktowany jako przywilej, który daje poczucie bezkarności - przekonuje Teresa Romer, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku. W sejmowej zamrażarce od wielu miesięcy leży projekt ustawy wprowadzającej m.in. tryb administracyjny (zamiast wykroczeniowego) w przypadku wykroczeń ujawnionych przez fotoradary. To nadal sprawa nadzwyczaj delikatna – komentuje dziennik.