Opozycja parlamentarna wnioskuje, aby kierowcy mogli jeździć z włączonymi światłami tylko późną jesienią i zimą. - Piesi w blasku reflektorów nie są widoczni - twierdzą przeciwnicy świateł włączonych całą dobę. Na posiedzeniu sejmowej komisji infrastruktury posłowie, głosami PO i PSL, zadecydowali: na włączonych światłach nadal trzeba będzie jeździć przez całą dobę. Sejm oczywiście będzie głosował nad przyjęciem jednego ze złożonych projektów – PiS lub SLD. Pierwszy zakładał ograniczenie obowiązkowego używania świateł mijania od 1 października do końca lutego, drugi - od 1 listopada do końca marca. - Na drogach w Polsce nie jest bezpiecznie, ginie duża liczba Polaków. Gdyby światła były włączane tylko wieczorem i w okresie jesienno-zimowym, a nie cały rok byłoby gorzej - przekonywał Stanisław Żmijan z PO. Z kolei w rozmowie z TOK FM polityk dodaje, że "zwyciężył rozsądek". - Braliśmy pod uwagę wszystko - z jednej strony ofiary wypadków drogowych, a z drugiej strony koszty finansowe, jakie za sobą ponosi używanie świateł przez całą dobę. I uznaliśmy, że warto więcej trochę zapłacić, bo trzeba kupić żarówki czy więcej paliwa, aby było bezpieczniej – twierdzi.