(298-2)
Do Sejmu trafił rządowy projekt zmian kodeksu karnego, który zaostrza kary dla kierowców prowadzących po alkoholu - ustaliła "Polska". Będą oni obligatoryjnie skazywani na prace społeczne i ograniczenie wolności. - Złapany na jeździe w stanie nietrzeźwym będzie musiał na przykład strzyc trawniki w pobliżu domu. Chodzi o to, by widzieli to jego sąsiedzi - powiedział gazecie Krzysztof Kwiatkowski, wiceminister sprawiedliwości. Taka stygmatyzacja miałaby cel odstraszający, bo perspektywa społecznego napiętnowania jest jedną z najskuteczniejszych kar. Koszty organizowania prac społecznych pokryje Skarb Państwa. Resort zapewnia, że mimo cięć w budżecie pieniądze się znajdą. Szacuje, że potrzeba na to 20 mln zł rocznie. Pokutą za prowadzenie po alkoholu byłyby nie tylko prace przymusowe, ale i ograniczenie wolności. Skazany musiałby meldować się w wyznaczonych terminach w komisariacie oraz oddać na okres kary paszport. Natomiast kierowcy recydywiści traciliby prawo kierowania autem nawet dożywotnio. - Pomysł z pracami społecznymi to dobra idea, choć obawiam się problemów organizacyjnych. Rządowa nowelizacja kodeksu karnego, która trafiła do Sejmu, zaostrza kary i wprowadza rozwiązania do tej pory w Polsce nieznane. Zaczną obowiązywać już jesienią.
O p i n i e:
› Dożywotnie odbieranie prawa jazdy popieram w pełni. Tylko takie zaostrzenie przepisów zatrzyma tę plagę - uważa prof. Piotr Kruszyński, karnista z UW.
› Prace społeczne? Jestem za. Dodatkowo, proponuję, aby skazani pracowali w koszulkach z napisem: "Pracuję, bo prowadziłem po pijanemu" - mówi Sebastian Matysiak, redaktor naczelny portalu pijanikierowcy.pl.
› Po zakwalifikowaniu jazdy po pijanemu jako przestępstwo, liczba pijanych kierowców spadła. Szybko wróciła do poprzedniego stanu, dlatego warto ponownie wstrząsnąć ludźmi - mówi Piotr Wójcikiewicz, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Rzeszowie.
› Prof. Marian Filar, karnista, twierdzi, że rządowy pomysł nie jest niczym nowym, bo obowiązujące prawo pozwala karać pijanych kierowców na prace społeczne. - Problem w tym, że sądy bardzo rzadko korzystają z takiej możliwości, bo z autopsji wiedzą, że takie kary nie są powszechnie egzekwowane. Jeśli nie usprawnimy całego aparatu wykonawczego, systemu kuratorskiego, to efekt, będzie żaden.
› Absolutnie utożsamiam się z tym pomysłem. Tradycyjne kary nie odstraszają wszystkich kierowców przed jazdą po pijanemu. Może to zrobić wizja wstydu przed sąsiadami i znajomymi, gdy na swoim osiedlu będą kopać rowy lub kosić trawniki - mówi Jan Bury, poseł PSL i wiceminister skarbu.
W Stanach Zjednoczonych, powszechne są wyroki nakazujące pijanemu kierowcy prace społeczne, a w niektórych stanach wprowadzono nawet nakaz wizyty w prosektorium, by skazany obejrzał ciała ofiar wypadków. W ostatnich latach oprócz Mela Gibsona głośno było wokół aresztowania Paris Hilton, która po zatrzymaniu jej prawa jazdy nadal prowadziła po alkoholu za co trafiła na 45 dni do więzienia. Jest to jedna z bardziej srogich kar, jakie spotkały któregokolwiek z celebrytów za jazdę po pijanemu. Większość gwiazd musi odpracować prace społeczne lub zapłacić kary finansowe za swoje wybryki.