Legislacja

O jakości usług świadczonych przez instruktorów

3 maja 2012

 

7987424b0e84806f1c1c63258afac5ecf4330d60

b9ea128ac23e651acd29c79ebaf5c8681d19362f

(Fot.: PD@N 427-31-32)

Pytanie: Wiele dyskutuje się w ostatnich tygodniach o projekcie ministra Gowina w sprawie deregulacji niektórych zawodów, w tym także instruktora nauki jazdy. Czy obniżenie wymagań w stosunku do instruktorów nauki jazdy zmieni coś na rynku pracy sektora ośrodków szkolenia kierowców?

Odpowiedź Kuby Odolaka (właściciela Szkoły Jazdy :Q-Mobil") (fot.): Uważam, że po wprowadzeniu deregulacji rynek pracy dla instruktorów nauki jazdy nie powinien się znacząco zmienić, gdyż teraz jest zbyt duża ilość OSK i instruktorów, w stosunku do zapotrzebowania rynku. Więc kolejne osoby myślące o zrobieniu w tej branży super biznesu, może spotkać zimny prysznic. Znam kilku, którzy w ostatnim czasie zrezygnowali z tego zawodu. Przynajmniej ja nie obawiam się tej deregulacji, jeżeli ktoś jest na tyle dobry i pokaże, że potrafi w tej dziedzinie dobrze pracować, niech pracuje.

Pytanie: A instruktorzy, czy już dzisiaj nie jest ich już zbyt wielu? Szukają zatrudnienia, ośrodki nie dają im etatów, jedynie umowy zlecenia, traktują tę pracę jako zajęcie dodatkowe itd. czy taka sytuacja nie przekłada się na jakość szkolenia? Na obniżenie jakości szkolenia?

Odpowiedź: Z pewnością instruktorów nie zabraknie. Zostać instruktorem nie jest zbyt trudno, wystarczy przejść kurs, posiadać 3 lata prawo jazdy, większość dorosłych osób je posiada. Niestety nie wszyscy posiadają predyspozycje do uczenia innych, lub nie zostali do tego dobrze przygotowani.  Dobrze by było, gdyby instruktor był pełno-etatowcem, a nie "dorabiaczem" chcącym przynieść parę groszy więcej do domu, gdyż takiej osobie niekoniecznie zależy na tej dodatkowej pracy, bo ma przecież inną. Z pewnością osoba, dla której praca instruktora jest podstawowym źródłem dochodu, chociażby tylko z tego powodu będzie bardziej przykładała się do swojego zawodu, samokształcenia.

Ponadto uważam, że zbliżające się wejście w życie ustawy o kierujących pojazdami, też niewiele wniesie w sprawie podniesienia jakości szkolenia. Nie da się kogoś zmusić do dobrej pracy, ustawami i wypełnianiem krzyżyków w karcie przeprowadzanych zajęć. Dobrym przykładem będzie system szkolenia w Anglii, gdzie ilość godzin w kursie wynosi "0" a mimo to ludzie wyjeżdżają więcej godzin niż u nas, bo nie uważają, że ktoś pomyślał za nich i po 30 godzinach jazdy, będą już kierowcami. Państwo nie nadzoruje procesu szkolenia tak jak u nas zatrudniając rzeszę urzędników sprawdzających tylko dokumentację a nie sposób prowadzenia zajęć, OSK nie musi koncentrować się na produkcji ton makulatury zamiast na pracy szkoleniowej, o dziwo angielscy instruktorzy szkolą na wysokim poziomie, pokusiłbym się o stwierdzenie, że chyba wyższym niż u nas. Instruktor nie otrzymuje uprawnień na całe życie, a okres ich ważności zależy od wyniku zdanego egzaminu co z pewnością zmusza go do dokształcania się. Na koniec przeprowadzany jest DOBRY egzamin, dlatego ucząc się pod egzamin po prostu uczymy się jeździć. Czyli jednak rynek może dobrze regulować coś, z czym my mamy niekończący się problem, nieustannie zmieniając-wprowadzając złe przepisy. 

Pytanie: W sytuacji uwolnienia tego zawodu, czy i co się tu zmieni?

Odpowiedź: Nie powinno się wiele zmienić, słabych instruktorów już teraz nam nie brakuje. Osobiście bałbym się bardziej napływu na rynek tych z wyższym wykształceniem, metodycznym doświadczeniem i dobrym przygotowaniem do zawodu. Ceny szkolenia są na tyle niskie, że kolejni instruktorzy nic nie zmienią, dla tych najsłabiej przygotowanych czekają najniższe zarobki, przecież kursantów szukających tanio trzeba czymś skusić. Moja szkoła na pewno nikogo takiego nie przyjmie do pracy, gdyż naszą polityką jest stworzenie jakości OSK przez jakość instruktorów, którzy owszem dobrze zarabiają, ale wtedy gdy mają kursantów z polecenia. Instruktor pracuje tak dobrze, że kursanci go polecają, a tym samym mój OSK zyskuje najlepszą i najtańszą z możliwych reklam, polecenie przez zadowolonego kursanta. Z takimi instruktorami chętnie podejmiemy współpracę.

 

Pytanie: Jak ocenia Pan przygotowanie instruktorów do zawodu? Czy po zdanym egzaminie robią coś więcej, czy doskonalą swój warsztat zarówno w zakresie wiedzy teoretycznej, jak i umiejętności praktycznych?

Odpowiedź: Sądząc po ilości osób na niedawnym szkoleniu w WORD Warszawa, pod hasłem "Sztuczny egzamin, a realna jazda drogowa" poniekąd bardzo dobrze przeprowadzonym przez egzaminatorów z warszawskiego WORD-u, chęć doskonalenia wśród instruktorów jest. Pytanie czy szkolenie dla 50 instruktorów z rejonu Warszawy i okolic to dużo, czy mało? Według mnie nie za wiele, patrząc na warszawski rynek nauki jazdy. 

 

Pytanie: Jakie Pan, w swoim ośrodku szkolenia podejmuje działania w zakresie podnoszenia kwalifikacji instruktorów nauki jazdy?

Odpowiedź: Przede wszystkim korzystamy z szkoleń dla instruktorów organizowanych z funduszy unijnych, Grupę Image, oraz WORD. Instruktorzy uczęszczają na zebrania Stowarzyszenia Centrum Profesjonalnej Nauki jazdy Polska DIAPOLAND, podczas których z innymi instruktorami i osobami zaangażowanymi w BRD, omawiamy nurtujące nas problemy. Zapraszamy wszystkich chętnych do udziału w pracy stowarzyszenia www.dia-poland.pl.

 

Pytanie: A samokształcenie? Jakimi narzędziami posługuje się Pan w zakresie samokształcenia?

Odpowiedź: Na pewno czytanie informacji branżowych nikomu nie zaszkodzi, więc chociażby śledzenie PRAWA DROGOWEGO @ NEWS jest świetnym sposobem by być na bieżąco. Fora internetowe, jak dla mnie niosą też możliwość zobaczenia niektórych spraw oczami innych. Staramy się co pewien czas, po prostu na wzajem się poobserwować podczas pracy, wyłapując ewentualne plusy i minusy pracy kolegi, ten sposób jest chyba najlepszy. Nie praktykowaliśmy jeszcze nagrywania własnej pracy, by później móc samemu próbować zmienić złe nawyki, ale z pewnością w przyszłości tak zrobimy, taki sposób samokształcenia był polecany przez wykładowców na szkoleniach dla instruktorów.

Dziękujemy.

Rozmowę przeprowadziła Jolanta Michasiewicz (red. Tygodnika PD@N)