Jak doniósł “Dziennik Gazeta Prawna” polskie fotoradary zarobiły 7 mln zł, tymczasem “minister finansów założył, że w tym roku zbierze z fotomandatów ponad 1,2 mln zł. Oznacza to, że miesięcznie z tego tytułu powinno spływać około 100 mln zł. Zdaniem ekspertów nie ma już żadnych szans na realizację tego planu. I to pomimo rekordowych nakładów na rozbudowę sieci fotoradarów i jej obsługę.” Zaistniałą sytuację Inspekcja Transportu Drogowego uzasadnia trwającą wciąż budową systemu, który przejęła w lipcu 2011 roku. Nadto duża, a nawet większa część mandatów nie została jeszcze wysłana do adresatów. Trwa identyfikacja kierowców. Jak się dowiadujemy - od początku roku fotoradary wykonały 205 tys. zdjęć kierowców łamiących przepisy. Sytuacja ma ulec zdecydowanej zmianie, gdy zaczną pracować nowe urządzenia. Przygotowywany jest przetarg na zakup 300 nowych. Dziś na 800 masztach do zawieszania radarów jest tylko 70 urządzeń. Sytuację może - zdaniem GITD - poprawić zmiana sposobu egzekwowania mandatów. Chodziłoby tu o zmiana obecnie obowiązującego postępowania w trybie wykroczeniowym na tryb postępowania administracyjnego i odpowiedzialności właściciela pojazdu. Tu przykładem może być działający taki system w Austrii, Francji, Holandii, Włoszech.