Szczecińska “Gazeta pl” opisuje: “Dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego wyznaje zasadę, że dobry egzaminator to tani egzaminator. Dlatego zwalnia doświadczonych i wykwalifikowanych. Sąd Pracy ma pełne ręce roboty”. I dalej szczegółowe informacje o dyrektorze placówki oraz zwalnianych pracownikach. Zwalniany pracownik mówi: “Dyrektor ciągle miał nowe pomysły, których z nami nie konsultował. W pewnym momencie Tkaczyk postanowił zmienić system premiowania. Wtedy narodził się pomysł powołania rady pracowników. Jest to organ, który pracodawca ma obowiązek informowania o sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstwa, stanie, strukturze i zmianach w organizacji pracy. W grudniu 2008 r. Prawucki przygotował w tej sprawie wniosek. Podpisało go 28 z 33 egzaminatorów zatrudnionych w WORD.” Sąd pracy, do którego zwrócił się zwolniony egzaminator, w maju br. uznał, że prawdziwą przyczyną zwolnienia była "aktywna działalność społeczna wśród pracowników WORD-u" i zasądził odszkodowanie w wysokości 20 tys. zł. Na tym jednak kontrowersyjne decyzje prezesa się nie skończyły - czytamy dalej. Co w sprawie sam dyrektor Tkaczyk: - Jesteśmy instytucją samofinansującą się, więc muszę liczyć koszty, szczególnie w czasach, gdzie coraz mniej ludzi decyduje się na zdawanie egzaminów. Zwolnieni egzaminatorzy posiadali uprawnienia na wszystkie kategorie, byli drodzy. Wyliczam to w ten sposób: wypłacenie pensji egzaminatorowi, który ma uprawnienia tylko na kategorię B kosztuje mnie o połowę mniej. Dlatego kalkuluje mi się wypłacenie pieniędzy byłym pracownikom. Na ich miejsce zatrudniam tańszych - cytuje “Gazeta pl”.
Do naszej redakcji piszą młodzi egzaminatorzy i potencjalni egzaminatorzy - pytają czy WORD-y nas zatrudnią? Lub jeszcze inaczej - po co szkolenie nowych grup egzaminatorów, jeżeli nie są zatrudniani w ośrodkach egzaminowania? Problem niełatwy, może w tle opisanych powyżej wydarzeń nasi Czytelnicy wypowiedzą się?
Czekamy - news@prawodrogowe.pl