Wykonawca robót na ulicy czy drodze musi pozostawić ją w stanie bezpiecznym dla korzystających. Odpowiada za szkody wyrządzone wskutek braku właściwego zabezpieczenia, nawet jeśli bieżące utrzymanie ulicy czy drogi ciąży na kim innym. Takie jednoznaczne wnioski wyciągnąć można z wyroku Sądu Najwyższego (sygn. V CSK 335/08). Dotyczy on sprawy o odszkodowanie wniesionej przez Iwonę Ł. przeciwko spółce z o.o. Przedsiębiorstwo Zieleń Dawne MPZ. Domagała się odszkodowania za szkody poniesione wskutek wypadku, jakiemu uległa we wrześniu 2002 r. Przechodząc przez jeden z wrocławskich placów, wpadła w otwór po drzewie wyciętym przez tę firmę w lipcu 2000 r. Otwór został wówczas – twierdziła potem firma – wyrównany do poziomu ziemi. Sędzia stwierdziła, że niezależnie od tego, jak obowiązki spółki zostały zapisane w umowie, raz dokonane zabezpieczenie dołu po wykarczowanym drzewie powinno być takie, by nikt nie mógł potem zrobić sobie krzywdy. Jeśli pozwana spółka twierdzi, że zabezpieczenie wykonała właściwie, a potem ktoś trzeci to zmienił, powinna to w procesie wykazać – mówiła sędzia. Na niej ciąży wykazanie, że zrobiła wszystko, niczego nie zaniedbując, by do otworu nikt nie mógł wpaść – dorosły, dziecko ani zwierzę. W sprawie tej można byłoby doszukiwać się odpowiedzialności gminy – zaznaczyła sędzia. Nie byłaby to jednak odpowiedzialność wyłączona, ale solidarna, dzielona z pozwaną spółką.