Według obowiązującego w Polsce stanu prawnego nie ma co do zasady, odpowiedzialności pasażerów pijanych kierowców. Chyba że pasażer jest właścicielem lub posiadaczem pojazdu albo np. funkcjonariuszem publicznym na służbie. Właściciel pojazdu, który dopuszcza do kierowania nietrzeźwego, popełnia wykroczenie, a funkcjonariusz publiczny, np. dyspozytor, popełnia przestępstwo - mówi Mariusz Wasiak z Komendy Głównej Policji. Zagadnienie tej odpowiedzialności analizuje “Dziennik Gazeta Prawna” stawiając pytanie czy niepowstrzymanie kierującego pojazdem pod wpływem alkoholu powinno być karane. Odpowiedzialność pasażera, który nie jest ani właścicielem, ani np. policjantem na służbie, można rozpatrywać w kategoriach etycznych czy zdroworozsądkowych. Bezczynność jest naganna z punktu widzenia społecznego, bo pijany kierowca może stanowić śmiertelne zagrożenie nie tylko dla innych, ale i dla samego pasażera - dodaje Wasiak. Nie ma także prawnego obowiązku zawiadamiania policji o nietrzeźwości kierowcy. W tym wypadku możemy zagadnienie rozpatrywać w kategoriach obowiązku społecznego. Jak konkluduje dziennik - zdaniem prawników obarczenie odpowiedzialnością pasażera za niepowstrzymanie pijanego przed kierowaniem jest więc raczej niemożliwe. Eksperci wskazują na karkołomność oceny stanu trzeźwości kierowcy przez pasażera; mówią o przerzucaniu obowiązku służb na obywatela, obowiązku nie do spełnienia. Co dzisiaj może pasażer? Z całą pewnością wysiąść z auta. Tu tym bardziej, iż gdyby doszło do wypadku poszkodowany pasażer mógłby nie otrzymać pełnego zadośćuczynienia od ubezpieczyciela sprawcy. Ci ostatni uzasadniają, iż pasażer wsiadając z pijanym kierowcą, przyczynił się bowiem częściowo do szkody.