Grzywna w wysokości 100 zł - tyle musi zapłacić białostoczanin, który w marcu tego roku nie uiścił opłaty za postój w strefie płatnego parkowania. Taki wyrok wydał sąd grodzki. Ta sama sprawa trafiła tu już po raz drugi: w maju sąd odmówił wszczęcia postępowania uznając, iż znak D-44 jest jedynie informacyjny. Sąd Najwyższy był innego zdania. Straż miejska złożyła zażalenie na ta decyzję do sądu okręgowego, a ten zwrócił się z pytaniem prawnym do Sądu Najwyższego w Warszawie. Sąd Najwyższy odmówił podjęcia uchwały, ale za to w swoim uzasadnieniu wskazał kierunki dla interpretacji znaku informacyjnego D-44. Jego zdaniem oprócz informacji "to jest strefa płatnego parkowania”, zawiera on również pewną dyrektywę, którą należy odczytać jako "można tu parkować, ale za stosowną opłatą”. - Na bazie tej wskazówki Sąd Okręgowy w Białymstoku uchylił postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania i zwrócił sprawę do rozpoznania do sądu grodzkiego – powiedziała sędzia Joanna Toczydłowska, koordynator biura prasowego Sądu Rejonowego w Białymstoku. – Ten ostatecznie uznał, że białostoczanin złamał prawo i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 100 zł. Prawdopodobnie pokłosiem całej sprawy są nowe przepisy. Od 16 listopada, każdy kierowca, który pozostawi pojazd w strefie płatnego parkowania, może dostać od straży miejskiej mandat od 20 do 500 zł, punkt karny, a nawet blokadę kół.