(Fot.: PD@N 313-12jm)^ Media śledzą prace poselskie nad zgłoszonym projektem, posłowie komentują, a użytkownicy dróg czekają niecierpliwie na rozstrzygnięcia wymierzone w pijanych kierowców
Na pierwszym powakacyjnym posiedzeniu Sejmu RP posłowie m.in. chcą znowelizować kodeks karny i zaostrzyć odpowiedzialność pijanych kierowców. Beata Kempa powiedziała: "Zdaję sobie sprawę, że proponowany projekt nie jest wolny od wad i że nie da się w prosty sposób zatrzymać fali pijanych kierowców", ale z drugiej strony, dodała posłanka, nie można się poddać i zaprzestać walki z tym zjawiskiem. Projekt wzbudza zastrzeżenia posłów innych partii. Grzegorz Karpiński (PO) podczas debaty zwracał uwagę, że jest on sprzeczny z zasadą indywidualizacji kary, która obowiązuje w pracy sądów. - Nie można każdego sprawcy traktować w ten sam sposób - dodał. Zgodził się jednak, że konieczna jest dalsza dyskusja nad problem i znalezienie odpowiednich rozwiązań prawnych. Poseł klubu Lewicy Stanisław Rydzom uznał natomiast, że projekt cechuje fatalne wykonanie, przyznał jednak, że konieczna jest debata i zastanowienie się nad rozwiązaniami, które zwiększą skuteczność policji i sądów w walce z plagą pijanych kierowców. "Nie tędy droga" - mówił natomiast Widawki, wnioskując o odrzucenie propozycji PiS. Wiceminister sprawiedliwości Zbigniew Wrona zaznaczył zaś, że stanowisko rządu w tej sprawie jest praktycznie uzgodnione, a jego konkluzja jest taka, iż mimo istotnych wad projektu należy nad nim pracować. Dodał, że jedną z największych wad propozycji PiS jest zbyt wysokie zaostrzenie kar dla kierowców, którzy ponownie dopuścili się jazdy po pijanemu, co umiejscawiać będzie to przestępstwo w kategorii zbrodni. - Ta propozycja wydaje się zbyt daleko idąca (...). Obecnie niższą karę można by wymierzyć za rozbój, za pobicie z następstwem w postaci ciężkiego uszczerbku na zdrowiu człowieka, śmierci człowieka czy też za nieumyślne spowodowanie śmierci.