Sędzia w stanie spoczynku i sędzia aktywny są tak samo traktowani w wypadku jazdy po pijanemu. Sąd dyscyplinarny orzeka wtedy o pozbawieniu ich urzędu lub utratę uposażenia z pozbawieniem prawa do stanu spoczynku – stwierdził 15 stycznia Sąd Najwyższy (sygnatura akt SNO 36/12). Sprawa dotyczy sędziego Sądu Okręgowego w Tarnowie Zbigniewa J., który pełnił urząd 33 lata, a ostatnie sześć lat skończyły się wyrokiem karnym za jazdę po pijanemu i kilkoma orzeczeniami sądów dyscyplinarnych. Trzy lata temu przeszedł w stan spoczynku i pobierał 80 proc. wynagrodzenia sędziowskiego. - To nie ja prowadziłem auto, nie ma na to żadnych świadków - wyjaśniał obwiniony sędzia. - Wymierzenie najsurowszej kary spowoduje, że utracę prawo do stanu spoczynku, a jednocześnie nie nabędę prawa do emerytury cywilnej. Nie mam szans na rentę inwalidzką. Nikt mnie nie zatrudni na trzy lata przed emeryturą z wyrokiem karnym w życiorysie - mówił. Sąd Najwyższy orzekłutratę prawa do stanu spoczynku wraz z utratą uposażenia sędziowskiego. Sędzia Zbigniew Puszkarski wyjaśnił, dlaczego nie wziął pod uwagę argumentów obwinionego. Sprawca był już osądzony i uznany winnym w postępowaniu karnym, co nie łagodzi wyroku sądu dyscyplinarnego. Po drugie - pobieranie wynagrodzenia pomniejszonego – jest karą słuszną, odpowiednią do statusu sędziego w stanie spoczynku z wyrokiem karnym w życiorysie. Co więcej, gdyby SN potraktował łagodniej obwinionego z powodu wieku, to innych sędziów należałoby karać surowiej, gdyż są młodsi. Kolejne zachowanie nieetyczne sędziego J. (także jazda po pijanemu), które nastąpiło w 2006 roku świadczy o niepoprawności sędziego. Wszystkie te czyny są szkodliwe społecznie. Wreszcie sąd musi stosować ten sam standard w stosunku do sędziów aktywnych i w stanie spoczynku. Zachowanie sędziego powinno być nienaganne także po zakończeniu służby - podkreślił SN.