Za brak dowodu ubezpieczenia OC nie będzie już groziło odholowanie samochodu na policyjny parking. - Bez groźby surowej kary kierowcy przestaną wykupywać polisy - ostrzegają ubezpieczyciele. Projekt ustawy powołując się na interwencje wyborców zaproponowała PO, pierwsze czytanie już za tydzień. Znikną kary dla kierowców, którzy prowadzą auto i nie mają przy sobie ważnej polisy ubezpieczenia OC. Dziś policjant ma prawo wymierzyć 50 zł mandatu, zabrać dowód rejestracyjny i odholować samochód na policyjny parking. - Nie ma powodu do tak drastycznej kary z powodu zwykłego gapiostwa - uważa Zbigniew Rynasiewicz z PO, szef sejmowej komisji infrastruktury.
Jak policjant sprawdzi, czy ktoś ma wykupione ubezpieczenie? Skontaktuje się z Centralną Ewidencją Pojazdów i Kierowców. Ale że nie wszystkie radiowozy mają terminale, posłowie dopuszczają możliwość, że kierowca na miejscu napisze oświadczenie, że wykupił OC. I pojedzie dalej. Później policjant sprawdzi jego wiarygodność. - Zakładamy, że niewielu kierowców będzie kłamać - mówi poseł PO Andrzej Kania.
A co, jeśli policja na drodze przyłapie jednak kierowcę na kłamstwie? Odebranie dowodu rejestracyjnego i odholowanie pojazdu będzie niemożliwe, bo projekt odbiera policji takie uprawnienia. Pozostanie 50 zł mandatu i do 1,9 tys. zł kary, którą kierowca wpłaci na Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.
Co na to ubezpieczyciele? - Kierowcy nie tylko przestaną wozić polisę OC, ale też w ogóle ją wykupywać. To oznacza wzrost wypłat dla poszkodowanych w wypadkach z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego - ostrzega Mikołaj Skorupski z Polskiej Izby Ubezpieczeń. Z Funduszu pokrywane są skutki wypadków, których sprawcy nie wykupili OC. Tworzony jest z części składek. Gdyby okazało się, że na te wypłaty potrzeba więcej pieniędzy, składka może wzrosnąć.
Obawy mają też kierowcy. - Gdy ktoś stuknął moje auto i pokazywał ważną polisę OC, była to dla mnie gwarancja, że ma ubezpieczenie, a ja szybko dostanę odszkodowanie. Po zmianie prawa nie będę miał pewności, więc, będę wzywał policję do każdej, nawet najdrobniejszej stłuczki - zapowiada Krzysztof, kierowca z Warszawy. Już teraz w stolicy na drogówkę czeka się ok. godziny. Jeśli wejdą w życie poselskie propozycje, będzie jeszcze dłużej.
Posłowie twierdzą, że projekt nie jest bublem prawnym, choć już nie wykluczają poprawek. W tym tygodniu w Komendzie Głównej Policji, a następnie w Ministerstwie Infrastruktury posłowie będą rozmawiać ubezpieczycielami i policją. Firmy ubezpieczeniowe proponują np., by utrzymać prawo policji do zatrzymania dowodu rejestracyjnego, gdy kierowca nie ma przy sobie polisy. Funkcjonariusz wypisywałby zaświadczenie i kierowca mógłby jechać dalej. Ale w ciągu tygodnia musiałby pokazać na policji dowód ubezpieczenia.