Legislacja

Poseł Piechociński o ustawie homologacyjnej

15 lipca 2012

61c6d4105a5627c19ab579025e52814fd9d74398

(Fot.: PD@N 436-5jm)

Janusz Piechociński, poseł PSL, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury: “Niektórzy przedstawiciele strony społecznej za bardzo akcentują interesy dystrybutorów, a nie producentów. Trzeba szukać rozsądnego kompromisu. Jednak bezwzględnie chodzi o zabezpieczenie interesów użytkowników i wytwórców, a nie tworzenie dodatkowych ułatwień dla importerów.” Rozmowę w sprawie wdrożenia do polskiego prawa unijnej dyrektywy tzw. homologacyjnej przeprowadził z posłem dziennikarz portalu SAMAR. Poniżej fragment rozmowy, zachęcamy do lektury pełnej wersji.

Na jakim etapie są prace nad wdrożeniem do polskiego prawa unijnej dyrektywy homologacyjnej. Czy można już mówić o półmetku?

Janusz Piechociński: Po kilku posiedzeniach podkomisji mamy już duży “urobek”. Kilkukrotnie, także z udziałem strony społecznej, przeanalizowaliśmy całą rządową propozycję zmian w ustawie. Do projektu wprowadzonych zostało kilkadziesiąt zmian. Olbrzymią pracę wykonali legislatorzy sejmowi i rządowi. Myślę tu o kilkuset zmianach redakcyjnych i prawnych.

Jak dużo pracy nad projektem jeszcze pozostało? Kiedy uda się je zakończyć?

Myślę, że uda się zakończyć prace na najwyżej dwóch posiedzeniach podkomisji. Będą one miały raczej kosmetyczny charakter. Jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, to projekt ustawy wyjdzie z Sejmu przed wakacjami parlamentarnymi. Nowe regulacje powinny wejść w życie od 1 stycznia 2013 roku.

W trakcie ostatniego posiedzenia podkomisji 26 czerwca, podkreślał pan, że podczas głosowania w Sejmie jeszcze wiele tematów dotyczących zmian w przepisach homologacyjnych wywoła burzliwą dyskusję. Jakie to sprawy?

Bezpieczeństwo obrotu, wycofywanie produktów czy części z rynku, informacja o wprowadzeniu niezgodnego z prawem produktu na rynek. Niektórzy przedstawiciele strony społecznej za bardzo akcentują bowiem interesy dystrybutorów, a nie producentów. Trzeba szukać rozsądnego kompromisu. Jednak bezwzględnie chodzi o zabezpieczenie interesów użytkowników i wytwórców, a nie tworzenie dodatkowych ułatwień dla importerów.