Prokuratura Rejonowa Łódź-Bałuty skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko matce, która podejrzana jest o sfałszowanie podpisu córki na prawie jazdy. Kobieta przyszła do łódzkiego wydziału komunikacji odebrać dokument swojej - przebywającej za granicą - 24-letniej córki. Jak stwierdziła zdumiona - na dokumencie znalazła się fotografia obcej osoby. Odkrycie - jak relacjonuje “Dziennik Łódzki” - na równe nogi postawiło urzędników całego wydziału komunikacji. Rajmund Kądziela, zastępca dyrektora Wydziału Praw Jazdy i Rejestracji Pojazdów Urzędu Miasta w Łodzi, miał swoją teorię wyjaśniającą to, jak zdjęcie obcej osoby znalazło w dokumencie córki łodzianki: - Przypuszczam, że ktoś podstawiony zdał egzamin w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego - mówił wtedy Kądziela. I skierował sprawę do prokuratury. Natomiast kierownictwo łódzkiego WORD podejrzewało, że urzędnicy wydziału komunikacji mają bałagan w dokumentach i omyłkowo zamienili zdjęcia dwóch kursantek. Śledztwo ruszyło. Główny wątek sprawy nie został jednak potwierdzony. Prokuratura nie zebrała dowodów, czy do egzaminu podeszła podstawiona osoba. Ale... - W wyniku śledztwa zarzuty usłyszała matka dziewczyny. - Okazało się, że podrobiła podpis swojej córki - mówi nam Katarzyna Marzec, szefowa prokuratury Łódź-Bałuty. Efekt sprawy z podmienionym zdjęciem jest taki, że nie urzędnikom, a kobiecie grozi teraz do pięciu lat pozbawienia wolności.