Mieszkanka Zielonej Góry wygrała w sądzie z ubezpieczycielem, który nie chciał jej zapłacić odszkodowania po stłuczce, bo jechała ze starym prawem jazdy. Zielonogórzanka uczestniczyła w kolizji drogowej. Firma ubezpieczeniowa odmówiła wypłaty odszkodowania, bo kobieta nie wymieniła prawa jazdy na nowe. Poszkodowana wytoczyła ubezpieczycielowi proces. Przed sądem reprezentowała ją adwokat Anna Drobek. “Jeżeli prawo jazdy traci ważność, nie oznacza to wcale, że kierowca nie potrafi już jeździć” - tłumaczy prawniczka. - Przecież ktoś mógłby ukraść mojej klientce prawo jazdy. Czy wtedy nie potrafiłaby kierować? W takich przypadkach firma ubezpieczeniowa nie może odbierać ludziom prawa do ochrony - wyjaśnia Drobek. Sprawę wygrała. Sąd przyznał jej klientce 9 tys. zł odszkodowania. "Metro" już wcześniej informowało o orzeczeniu Naczelnego Sądu Administracyjnego, który stwierdził, że minister transportu nie miał prawa decydować o tym, kiedy i czy w ogóle stare dokumenty stracą ważność. W połączeniu z orzeczeniem zielonogórskiego sądu daje to nadzieję wszystkim kierowcom, którzy jeszcze nie wymienili prawa jazdy. Prawnicy radzą, by nie przyjmować mandatu od policji i w sądzie grodzkim powoływać się na orzeczenie NSA. Ci, którzy zostali już ukarani, mają trudniej, bo zgodzili się przyjąć mandat. Ale też mogą w sądzie starać się udowodnić, że zostali ukarani bezpodstawnie.