- Dotkliwa kara może sprawić, że niektórzy się zastanowią, zanim wsiądą po imprezie do auta. Ale nie możemy się łudzić, że to podziała na wszystkich - tak zaproponowane przez rząd zmiany w sposobie karania pijanych kierowców komentuje poproszony przez redakcję “Gazety Wyborczej” o komentarz, karnista, profesor Marian Filar. Propozycję zaostrzenia kar skomentował:Do tej pory, jeżeli chodzi o kary finansowe, to były one raczej symboliczne. Ale proszę pamiętać, że samo zaostrzenie kar w tym wypadku nie wystarczy. Nigdy nie wystarcza. Bo gdyby tak było, wystarczyłoby wprowadzić proste rozwiązanie - żeby każde, nawet najmniejsze przestępstwo karać karą śmierci. Oczywiście dotkliwa kara może sprawić, że niektórzy się zastanowią, zanim wsiądą po imprezie do auta. Ale nie możemy się łudzić, że to podziała na wszystkich. A publikowanie nazwisk przy okazji ogłaszania wyroków podziała? – pytał dziennikarz. Profesor:- Na mnie by podziałało, bo nie chciałbym, żeby gdyby coś takiego mi się zdarzyło, z czołówek gazet krzyczał do mnie "pijany Filar". Byłoby to skuteczne, bo akurat karę finansową, nawet trochę bardziej dotkliwą, byłbym w stanie zapłacić. A plama na wizerunku, który buduję przez całe życie, na pewno by mnie zabolała. Ale proszę pamiętać - są tacy, dla których publikacja nazwiska stałaby się powodem do przechwałek. Rząd powinien działać według zasady: dla każdego coś przykrego. I te zaproponowane dzisiaj zmiany to zalążek pewnego komplementarnego rozwiązania. Ale wiele jeszcze jest do zrobienia. Na przykład w kwestii szacunku do prawa. Kiedyś apelowałem do kobiet, żeby przeprowadziły akcję "z pijanym nie tańczę". Przecież do wielu wypadków dochodzi w małych miejscowościach, gdzie młodzi mężczyźni najpierw piją na imprezach, a potem napruci wsiadają do samochodów z atrakcyjnymi blondynkami. Jazda po pijanemu spotyka się nie z potępieniem, ale z pochwałą. Potrzebna jest duża zmiana, po której w społeczeństwie pojawiłoby się przekonanie, że łamanie prawa nie przystoi. Dlatego potrzeba dużej debaty z udziałem nie tylko karnistów, ale również socjologów.