Jedna z największych części funduszy europejskich w Polsce - program operacyjny "Kapitał ludzki" (POKL). 11,5 mld euro, w tym 9,7 mld euro bezpośrednio z Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS) - kwota przeznaczona na budżet programu "Kapitał ludzki" robi wrażenie. "Kapitał ludzki" jest drugą co do wielkości częścią funduszy europejskich dla Polski w latach 2007-13 – informuje “Gazeta Wyborcza”. I dalej czytamy - wielkością ustępuje tylko rekordowemu gigantowi - programowi "Infrastruktura i środowisko" finansującemu m.in. budowę autostrad i dróg ekspresowych. Rząd podkreśla, że "Kapitał ludzki" jest jednym z najbardziej zaawansowanych części funduszy europejskich. -Do końca września w ramach POKL zawarto ponad 20 tys. umów otwartości blisko 23 mld zł, stanowi to nieco ponad 50,3 proc. budżetu programu - mówi "Gazecie" wiceminister rozwoju regionalnego Waldemar Sługocki. -W ramach całego programu rozliczono już 20,6 proc. środków - dodaje. MRR chętnie powołuje się na statystyki: na koniec I półrocza 2010 r. udział w projektach rozpoczęło blisko 2,2 mln osób (z czego 57 proc. to kobiety); 390 tys. skorzystało ze wsparcia dla osób pozostających bez zatrudnienia; pomoc dostało 265 tys. osób w szczególnie trudnej sytuacji na rynku pracy (osoby długotrwale bezrobotne, niepełnosprawne, osoby zamieszkujące na obszarach wiejskich); ponad 63 tys. osób otrzymało środki na rozpoczęcie działalności gospodarczej, a 33 tys. przedsiębiorstw uzyskało wsparcie w ramach ogólnopolskich projektów szkoleniowych; ponad 143 tys. pracowników zakończyło udział w szkoleniach, w tym, co istotne z punktu widzenia założeń programu, 24 tys. osób w wieku powyżej 50. roku życia; 46 tys. dzieci z obszarów wiejskich zostało objętych edukacją przedszkolną; 8,6 tys. studentów rozpoczęło naukę na kierunkach zamawianych przez ministra właściwego ds. szkolnictwa wyższego. - Program operacyjny "Kapitał ludzki" się sprawdził. W wielu dobrych projektach szkoleniowych sfinansowanych z "Kapitału ludzkiego" oczekiwane efekty zostały zrealizowane, np. kwalifikacje przeszkolonych pracowników się podniosły. Polska gospodarka potrzebuje inwestowania w wiedzę pracowników, bo kończy się czas, kiedy mogliśmy konkurować samym tylko kosztem siły roboczej - potwierdza Andrzej Twarowski, dyrektor zarządzający firmy szkoleniowo-doradczej House of Skills. - Ale czy udało się zrealizować wszystkie założenia w skali całego kraju? Tutaj odpowiedź jest już trudniejsza. My zaobserwowaliśmy np., że z dofinansowanych szkoleń korzystają przede wszystkim duże przedsiębiorstwa. I drugie zastrzeżenie - nie wszystkie projekty szkoleniowe były dobrej jakości. Spora liczba wniosków o dotację na szkolenia była pisana przez firmy doradcze, którym zależało wyłącznie na uzyskaniu dotacji, a nie na tym, co faktycznie w tym szkoleniu będzie. I wówczas zdarzało się, że we wnioski wpisywano bardzo niskie stawki za prowadzenie szkoleń. Instytucji zarządzającej [Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości] to się mogło podobać, bo za mniejsze pieniądze szkolono więcej osób. Tyle że potem się okazywało, że jakość tych szkoleń pozostawia wiele do życzenia, bo wynajęto tańszych, ale gorszych trenerów - zastrzega. Twarowski podkreśla, że POKL miał jeszcze jeden efekt gospodarczy, o którym mało kto wie. Dzięki temu, że fundusze unijne były do dyspozycji, kryzys nie zniszczył branży szkoleniowej w Polsce. Owszem, nastąpiła zapaść - rzędu 30 proc. obrotów - ale branża to przetrwała. Bez POKL kryzys zrujnowałby ją niemal całkowicie.