Kierowcy ukarani mandatami przez straże miejskie powinni sprawdzić, kto dochodzi zapłaty – miasto czy urząd skarbowy. Niektóre egzekucje są niezgodne z prawem, gdyż największe miasta powinny same ściągać swoje należności. Ściąganie należności z mandatów wystawionych przez straże miejskie dokonują albo urzędy skarbowe, albo miejscy urzędnicy. To proste tylko w teorii, bo wybór organu egzekucyjnego nie jest dowolny. Niektórzy samorządowcy - choć stosowne przepisy obowiązują już od ponad dziesięciu lat - wciąż o tym zapominają. Niektóre miasta mają trudności z ustaleniem, czy to one powinny egzekwować mandaty straży miejskiej, czy kierować takie sprawy do urzędów skarbowych. W czerwcu sędziowie NSA zajmowali się sprawą Wałbrzycha (sygn. II FW 2/08), a kilka miesięcy wcześniej - Wrocławia. Do sądów trafiają też sprawy kierowców, którzy chcą umorzenia postępowania egzekucyjnego, bo zajmuje się nim zły organ. Duże miasta przegrywają przez to potem sprawy – tak było m.in. z Rudą Śląską. Sądy nie miały natomiast wątpliwości, że mandaty wystawione w Czerwionce-Leszczynach (woj. śląskie) i w Jarocinie - czyli w małych miastach – ściągną naczelnicy urzędów skarbowych. Zamieszanie wynika ze skomplikowanych przepisów ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (Dz. U. z 2005 r. nr 229, poz. 1954 ze zm.). Co do zasady bowiem egzekucją administracyjną zajmują się naczelnicy urzędów skarbowych. Jednak art. 19 § 2 ustawy przewiduje, że właściwe organy niektórych miast są organami egzekucyjnymi uprawnionymi do stosowania wszystkich środków (oprócz egzekucji z nieruchomości), aby ściągnąć należności, które one same ustalają lub określają i pobierają. Chodzi o miasta, które w połowie lat 90. uczestniczyły w pilotażu samorządowym przed wprowadzeniem reformy administracyjnej. – Jesteśmy jako miasto zadowoleni z takiej możliwości. Sądzę, że przez to ściągalność jest lepsza, niż gdyby to miały robić urzędy skarbowe. Zajmują się tym nieudolnie i lekceważą takie sprawy, bo wyegzekwowane kwoty nie trafiają do nich – mówi proszący o anonimowość urzędnik w jednym z miast na Śląsku. Na liście miast, które same powinny egzekwować mandaty, są największe aglomeracje: Poznań, Wrocław, Kraków, Łódź. Lista nie pokrywa się jednak np. z byłymi miastami wojewódzkimi. Na liście znajdziemy Grudziądz, Gdynię, Sosnowiec, a także wiele dużych śląskich miast. Brakuje natomiast wielu byłych stolic województw: Chełma, Suwałk, Tarnobrzega, Konina, Łomży. Listę miast, które same muszą egzekwować mandaty straży miejskiej, znajdziemy w ustawie o zmianie zakresu działania niektórych miast oraz o miejskich strefach usług publicznych (1997.36.224 z późn. zm.). Również stołeczni urzędnicy nie powinni egzekwować mandatów poprzez fiskusa, ale sami. Na prawidłowe prowadzenie egzekucji zwraca też uwagę Ministerstwo Finansów - co kilka lat wydaje pisma wskazujące, jakie organy są uprawnione do egzekucji. Ponadto jeszcze w poprzedniej kadencji MF przygotowało projekt nowelizacji ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Resort planował przekazanie miastom, które znalazły się na liście, oraz Warszawie kompetencji do egzekwowania należności stanowiących ich dochód (albo wpływy ich jednostek organizacyjnych). Projekt nie trafił jednak jeszcze w tej kadencji do Sejmu.