Osoba, która we własnym imieniu wykonuje działalność gospodarczą, nie skorzysta z nowych przepisów o upadłości konsumenckiej (ustawa z 5 grudnia 2008 r. o zmianie ustawy - Prawo upadłościowe i naprawcze oraz ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, Dz. U. nr 234, poz. 1572). Może ogłosić bankructwo na dotychczasowych zasadach. Takie rozwiązanie dotyczy także przedsiębiorcy. Przedsiębiorcom, którym wydaje się, że na takim zastrzeżeniu prawnym stracą, eksperci finansowi uświadamiają, że grubo się mylą – informuje “Gazeta Prawna”. Nie licząc kosztów złożenia wniosku (w przypadku przedsiębiorców jest to koszt 1 tys. zł), przepisy o upadłości konsumenckiej są bowiem o wiele bardziej rygorystyczne dla osób fizycznych - konsumentów niż normy prawne określające postępowanie układowe i likwidacyjne w stosunku do osób fizycznych będących przedsiębiorcami. Gazeta przytacza przykład: dwóch taksówkarzy, z których jeden prowadzi działalność gospodarczą, a drugi jest zatrudniony na umowę o pracę w korporacji taksówkarskiej. Pierwszy po zakończeniu postępowania likwidacyjnego może złożyć w sądzie wniosek o umorzenie reszty swoich zobowiązań. Drugi będzie mógł to zrobić - zgodnie z ustawą - najwcześniej po upływie pięciu lat od zakończenia postępowania likwidacyjnego - porównuje Jerzy Bańka ze Związku Banków Polskich. Dodaje, że w przypadku bankructwa status upadłego konsumenta będzie trudniejszy od sytuacji jednoosobowego przedsiębiorcy czy samozatrudnionego. W przypadku osoby prowadzącej we własnym imieniu działalność gospodarczą możliwości jest więcej. W grę wchodzi dodatkowo ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu z wierzycielami. W takim przypadku majątku upadłego przedsiębiorcy nie kontroluje już syndyk, ale nadzorca sądowy.