Szacuje się, że w Polsce rocznie z eksploatacji wycofuje się około miliona samochodów. Natomiast oficjalne statystyki podają, że takich aut jest od 120 tys. do 150 tys. Tyle właśnie trafia co roku do recyklingu - mówi Adam Małyszko, prezes Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów. W Sejmie trwają właśnie prace nad poselskim projektem nowelizacji ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji . Posłowie, którzy przygotowali nowe propozycje, chcą, by producenci aut nie musieli zapewniać sieci demontażu starych samochodów w całym kraju. Zdaniem Adama Małyszko zmiana przepisów spowoduje tylko uniknięcie odpowiedzialności finansowej za niewykonanie obowiązków, które są nałożone na wprowadzających pojazdy na rynek. - Obecnie nie nakładamy opłat za brak sieci. Takie decyzje byłyby nieważne, jeżeli nowelizacja weszłaby w życie. Nowe przepisy mają mieć moc obowiązującą od 1 stycznia 2006 r. - zaznacza Izabela Szadura, dyrektor departamentu kontroli rynku w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska. Obowiązujące przepisy miały wymusić, że duże firmy, które wprowadzają do Polski ponad 1 tys. aut rocznie, zapewnią sieć demontażu pojazdów wycofanych z eksploatacji. Firmy te muszą stworzyć sieć w taki sposób, aby umożliwić właścicielowi oddanie go w miejscu położonym nie dalej niż 50 km w linii prostej od miejsca jego zamieszkania. Jeżeli tego nie zagwarantują, to ponoszą wówczas opłatę - 500 zł za każdy wprowadzony do sprzedaży pojazd. Projekt nowelizacji zakłada, że dodatkowe opłaty nie będą nakładane, jeżeli producenci zbudują sieć na co najmniej 95 proc. terytorium kraju. Gdy przedsiębiorca zapewni sieć na terenie mniejszym niż 95 proc., ale większym niż 90 proc. terytorium kraju, będzie musiał uiścić opłatę za brak sieci, ale zostanie ona obniżona o 90 proc. Opłata będzie mniejsza o 85 proc. także gdy firma zapewni sieć na obszarze mniejszym niż 90 proc., ale większym niż 85 proc. terytorium. Firmy, które mają mniejsze sieci lub w ogóle ich nie zabudowały będą uiszczały pełną opłatę. Opłatę recyklingową ponosi także każdy sprowadzający pojazd na własną rękę, nie musi on tworzyć sieci demontażu. - Obecne przepisy są krzywdzące dla producentów, gdyż płaci się całą karę niezależnie od tego, jak dużą siecią się dysponuje - mówi z kolei Diana Poteralska-Łyżnik, rzecznik prasowy BMW.