
(Fot.: PD@N 337-22) ^Ofiara, 16-letnia rowerzystka, Paulina pamięta, że prawą stroną twarzy uderzyła w przednią szybę i dach. - Szyba rozbiła się od razu, dlatego jedną ręką złapałam się za deskę rozdzielczą, a drugą za miejsce, gdzie szyba była wybita - mówiła. - Ale oskarżony zepchnął mnie z maski auta. Widziałam wówczas jego ślepy wzrok, jakby był zupełnie pozbawiony uczuć. Gdy już mnie zepchnął, zaczepiłam ciuchami o coś wystającego z samochodu. Dalej już nic nie pamiętam, bo uderzyłam głową o asfalt.Paulina została trwale oszpecona. Blizny są widoczne m.in. na jej twarzy, plecach oraz rękach. Dziewczyna ma teraz także problemy z chodzeniem, bo ciągniętą pod autem zdarła sobie do kości jedną piętę.

(Fot.: PD@N 337-21) ^ Łukasz N. jechał maluchem kupionym tydzień wcześniej za 50 zł rowerzystkę na drodze powiatowej pod Olsztynem. N. nigdy nie wyrobił prawa jazdy, a na swoim koncie miał wtedy wyrok za to, że po pijanemu kierował kradzionym ciągnikiem - za to na cztery lata sąd zakazał mu kierowania pojazdami. Jacek Kozarzewski, ekspert, który oglądał auto po wypadku, powiedział, że do zderzenia doszło na lewym pasie ruchu dla kierunku jazdy samochodu, a rowerzystki jechały prawidłowo. Tłumaczył też, że brak było śladów hamowania, nie było też odłamków przedniej szyby na jezdni. - To, a także transport ciała pokrzywdzonej na samochodzie może wskazywać na przyspieszenie auta w chwili zderzenia, a nie na próbę hamowania - wyjaśnił biegły. - Skoro samochód jechał równolegle do lewej krawędzi jezdni wprost na czołowe zderzenie, to wniosek nasuwa się taki, że był to świadomy wybór toru jazdy.
Na 12 lat więzienia (sprawca najechał na rowerzystkę) skazał olsztyński sąd okręgowy 26-letniego Łukasza N. Sąd skazał N. nie za spowodowanie wypadku, ale za usiłowanie zabójstwa. Sąd zgodził się z argumentacją prokuratury, która twierdziła, że na zarzut zabójstwa wskazuje zachowanie Łukasza N. zarówno przed wypadkiem, jak i po nim. Prokurator Aneta Molga przypomniała, że jadący bez prawa jazdy kierowca malucha najpierw celowo zjechał na przeciwny pas, "namierzył" rowerzystkę, a następnie przyspieszył i celowo w nią uderzył. Gdy 16-latka znalazła się na masce samochodu, próbował ją zepchnąć pod koła. Potem wlókł ją ponad 300 metrów po asfalcie, a następnie ciężko ranną i krwawiącą zostawił na leśnej drodze. - Paulina zawdzięcza życie temu, że miała mocną odporność psychiczną, bardzo chciała żyć, zaczepiła się paskiem o część podwozia, co ją uchroniło przed wpadnięciem pod auto - powiedział sędzia Andrzej Gwizdała. Sąd uznał jednak, że oskarżony nie działał w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia Pauliny, dlatego nie skazał go na 15 lat - jak wnioskowała prokurator - ale na 12 lat. Prokurator Aneta Molga nie kryła satysfakcji z wyroku. - Akt oskarżenia był odważny, niezbyt często sądy skazują sprawców poważnych wypadków z paragrafu dotyczącego usiłowania zabójstwa, jak stało się w tej sprawie - przyznała prokurator. Aplikant adwokacki Andrzej Wasilewski, który bronił przed sądem Łukasza N., powiedział, że jego klient chce apelować. W ostatnim słowie Łukasz N. zapewniał, że nie chciał zabić rowerzystki, a zdarzenie nazwał "zwykłym wypadkiem". Sąd przyznał, że trudno jest wskazać motyw, jakim kierował się Łukasz N. - Albo był pod wpływem jakichś środków, albo tak odreagował fakt, że tego dnia zerwała z nim dziewczyna - powiedział sędzia. Adwokat sprawcy zapowiada apelację.