Pijany rowerzysta już nie pójdzie trzeźwieć do domu. Przyłapany trafi od razu za kratki na co najmniej dwa dni. Do rozpoczęcia pracy sądów 24-godzinnych zostały dwa tygodnie. Policjanci, prokuratorzy i sędziowie przechodzą ostatnie szkolenia. Uczą się prowadzić śledztwa i wydawać wyroki w ekspresowym tempie. Nowe przepisy to będzie szok. Szczególnie dla tych, którzy przyzwyczaili się, że sprawiedliwość w Polsce jest niezbyt rychliwa. - Szybki tryb dotyczy przyłapanych na gorącym uczynku. Chodzi np. o jazdę po alkoholu, pobicie, kradzież, rozróby na imprezach sportowych - wylicza Andrzej Lepieszko, z-ca prokuratora okręgowego w Lublinie. - Śledztwo potrwa 48 godzin, po czym od razu sprawą zajmie się sąd.

Andrzej Kryże, wiceminister sprawiedliwości zapewnia, że zrobiono wszystko od strony technicznej i logistycznej, aby sądy mogły działać zgodnie z terminem, jaki wyznaczył ustawodawca. W sądach trwają gorączkowe przygotowania do wprowadzenia trybu przyspieszonego, który ma zostać uruchomiony 12 marca. “Zrobiliśmy wszystko od strony technicznej i logistycznej, aby sądy mogły działać zgodnie z terminem, jaki wyznaczył ustawodawca” – zapewnia Andrzej Kryże. W tym tygodniu mają zostać wydane ostatnie rozporządzenia niezbędne do uruchomienia całego przedsięwzięcia, kończy też prace specjalny zespół powołany przez premiera, który miał koordynować w tym zakresie działania sądów, prokuratury i policji. “Jedyną barierą mogą być teraz wyłącznie ludzkie zaniedbania w poszczególnych placówkach” – podkreśla A. Kryże. Komplikacje mogą jednak nastąpić, gdyż diabeł tkwi jak zwykle w szczegółach – komentuje “Gazeta Prawna”.