Legislacja

Tropem nierzetelnych szkół jazdy

8 kwietnia 2011

43eea3e8e87123faf6151e067692a6ad589a5df8

(Fot.: PD@N 384-6)

Dziennik “Nowiny” zajął się tematem kursów dla kandydatów na kierowców, które można zrobić nawet w tydzień. A oto jak redakcja podsumowuje sposoby tych “szybkich” – delikatnie mówiąc – ośrodków, czy szkolenia (?) kierowców. O takich właśnie osk opowiedział redakcji właściciel jednego z nich, który od sześciu lat prowadzi szkołę nauki jazdy. Kiedy zaczynał, liczył na biznes życia. Dziś jest zrezygnowany i rozważa zamknięcie ośrodka. “Nowinom” zdecydował się opowiedzieć o procederze, który staje się coraz bardziej powszechny. I tak:

- Po pierwsze: fikcyjne wykłady. Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem kursant najpierw zalicza 30 godzin zajęć teoretycznych i stosowny test. Ta część szkolenia powinna trwać ok. trzech tygodni. Co robi nieuczciwa konkurencja? Na stronie internetowej chwali się, że wykłady organizuje raz w tygodniu, po dwie godziny. Na teorię musiałaby zatem poświęcić 15 tygodni. Ale w rzeczywistości wysyła kursanta do "swojego” lekarza i każe mu podbić badania z datą wsteczną. W tej sytuacji połowy zajęć w ogóle nie realizuje, ale wykazuje, że się odbyły, zaraz po badaniach. Wewnętrzny egzamin teoretyczny zalicza zatem bez nauki.

- Po drugie: niewykorzystane godziny. Często zdarzają się także oszustwa związane z nauką praktyczną, czyli jazdami. Zgodnie z przepisami kandydat na kierowcę za kółkiem musi spędzić 30 godzin zegarowych. Dopiero po ich zakończeniu przechodzi kolejny egzamin wewnętrzny i wówczas może otrzymać stosowne do egzaminu dokumenty. Znam szkoły – mówi rozmówca “Nowin” - które zaświadczenie o ukończeniu kursu wystawiają po kilku godzinach jazd, dzięki czemu kursant może zapisać się do kolejki na egzamin. W czasie, kiedy kolejka na niego czeka, czyli w ciągu ok. trzech tygodni, klient wyjeżdża pozostałe godziny i na sprawdzian do WORD idzie z marszu. Ja dokumenty na egzamin wydaję zgodnie z prawem, po zakończeniu nauki. Efekt? Kursanci z powodu oczekiwania na egzamin mają przerwę w jeździe i bez wątpienia z tego powodu sporo z nich ma potem problemy na placu. Dlatego przyszli kierowcy często idą tam, gdzie się oszukuje. Ale rozumiem ich, bo to dla nich korzystne - żali się.

- Po trzecie: zaświadczenie na niby. W przypadku tzw. szkoleń uzupełniających. WORD-y kierują na nie osoby, które trzykrotnie nie zdały egzaminu. Szkolenie to dodatkowe pięć godzin jazdy samochodem. W uczciwych szkołach zaświadczenie potrzebne do ponownego podania o egzamin dostaje się po ich wyjeżdżeniu. - Oszuści wydają je bez jazdy i pozwalają kursantowi doszkolić się tuż przed egzaminem.

To oczywiście jest tylko kilka przykładów “działania” nieuczciwych osk. Ciekawi jesteśmy Państwa obserwacji w tej sprawie. Publiczne odsłony działań nieuczciwych całemu środowisku może przynieść wiele dobrego. Temat będziemy kontynuowali.

Piszcie do nas: tygodnik@prawodrogowe.pl