Kto płaci OC komunikacyjne, wie, że choć koszty są spore, gwarancje odszkodowania – niekoniecznie komentuje “Gazeta Wyborcza”. Rząd planuje zmiany poprawiające sytuację ubezpieczonych. Prawo dotyczące ubezpieczeń komunikacyjnych w Polsce jest jasne. Masz samochód - płacisz OC, które powinno chronić kierowcę przed finansowymi konsekwencjami szkód po spowodowanym wypadku. Ale w praktyce limity odpowiedzialności towarzystw ubezpieczeniowych nie są zbyt wysokie - do 300 tys. euro. Jeśli szkoda jest większa, a ofiara wypadku musi np. pobierać dożywotnią rentę, różnicę pokrywamy z własnej kieszeni. Mizerne są też szanse na uzyskanie odszkodowania, gdy sprawca uciekł z miejsca kolizji. To ma się zmienić. Rząd przyjął właśnie projekt nowelizacji dostosowujący polskie prawo ubezpieczeniowe do unijnych wymogów. Najważniejsze planowane zmiany to: podniesienie wysokości sum gwarantowanych przez ubezpieczyciela w przypadku, gdy poszkodowany jest człowiek z 1,5 mln euro do 5 mln w 2012 r.; w przypadku uszkodzonego mienia gwarantowane sumy wzrosną do minimum 1 mln euro; jeśli sprawca wypadku jest nieznany lub uciekł, za szkodę zapłaci nam Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny; w przypadku rozwiązania umowy ubezpieczyciel będzie musiał nam w ciągu dwóch tygodni dostarczyć informację o przebiegu ubezpieczenia. Potrzebne to jest do umowy z nową firmą i utrzymania zniżek za bezszkodowość. Co na to ubezpieczyciele? Mirosława Woźniak z agencji "Aktiv Travel" chwali wzrost limitów. - Kilka lat temu zdarzył się w Polsce duży karambol. Sprawca był ubezpieczony, ale nie wystarczyło pieniędzy na pokrycie z polisy wszystkich roszczeń: dożywotnich rent dla sierot i tych, którzy stali się inwalidami. Zmiana przepisów zapobiegnie takim sytuacjom i wyjdzie na dobre konsumentom - uważa. A czy ubezpieczyciele nie przerzucą na nas kosztów nowych limitów? - Ceny ubezpieczeń nie powinny wzrosnąć, one zależą raczej od konkurencji na rynku niż zmian w przepisach - uspokaja Mirosława Woźniak. Kierowcy się cieszą, ale bez przesady - Znaczący wzrost sum gwarantowanych ma znaczenie tylko w przypadku bardzo poważnych kraks z wieloma poszkodowanymi, a takie zdarzają się rzadko - uważa Jarosław Kopiński, kierowca z 30-letnim stażem. - Nie chce mi się wierzyć, że składki przez to nie wzrosną. A historia przebiegu ubezpieczenia powinna być dostępna od ręki, dwa tygodnie to dość długo, zwłaszcza jak chce się zmienić ubezpieczyciela - dodaje.