Mieszkaniec Piekar Śląskich, podczas kontroli drogowej został zbadany alkomatem, badanie wykazało ponad pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu. W dwóch kolejnych próbach alkomat pokazał zero, ale to nie przekonało policjantów. Zatrzymali prawo jazdy i skierowali kierowcę na badanie krwi. Tu wynik będzie bezsprzecznie pozytywny, jednak kierowca stracił prawo jazdy na miesiąc (tyle trwa badanie krwi). Pan Jacek mył i płukał zęby około ósmej rano. Niecały kwadrans później został zatrzymany przez policję, a badanie wykazało ponad pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu. - Próbka krwi znajduje się w tej chwili w laboratorium kryminalistycznym i jeżeli wynik będzie negatywny, kierujący natychmiast odzyska prawo jazdy - tłumaczy asp. sztab. Rafał Jankowski, KMP w Piekarach Śląskich. Prawie natychmiast, bo na wyniki trzeba czekać jeszcze nawet około miesiąca. A to dla Jacka W. stanowczo za długo. - W każdej chwili spodziewamy się porodu i żona z racji swojego stanu nie może prowadzić. Ojciec nie zawsze jest w domu, więc jedynym kierowcą jestem ja. Jest - a właściwie był. I według sędziego Krzysztofa Zawały, z punktu widzenia prawa, policjanci inaczej zachować się nie mogli. - Policja postąpiła profesjonalnie, nie mam co do tego wątpliwości. Policjant ma obowiązek zatrzymać prawo jazdy w sytuacji kiedy istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa. Tyle tylko, że jeśli chodzi o zachowanie policjantów nie ma zgody wśród samych policjantów. - Jeżeli rzeczywiście to stężenie po kilkunastu minutach spada do zera, czy tam do stężenia dopuszczalnego, wtedy też policjanci doskonale wiedzą, że takie przypadki się zdarzają i kierowca jest po prostu zwolniony i jedzie sobie dalej - uważa mł. asp. Adam Jachimczak, KWP w Katowicach. Jacek W. jednak dalej nie pojechał. - Poinformowali mnie, że pierwszy wynik jest dla nich najważniejszy i te dwa pozostałe właściwie wiele tutaj nie zmieniają. Zmieniła się natomiast i to diametralnie sytuacja kierowcy, który w jednej chwili stał się pieszym.