Dziennik “Rzeczpospolita” informuje poselskim projekcie zmian w kodeksie drogowym - aby egzamin państwowy na prawo jazdy był przeprowadzany w każdym mieście, w którym organem wykonawczym jest prezydent. I ocenia: W miastach liczących przeciętnie ok. 70 tys. mieszkańców przeprowadzenie egzaminu nie stwarza najmniejszych praktycznych problemów – twierdzą autorzy pomysłu. Są w nich duże ronda, drogi krajowe i ulice złożone z kilku pasów ruchu. Jest więc wszystko, czego wymaga prawidłowe przeprowadzenie egzaminu. Gazeta rzetelnie prezentuje za i przeciw pomysłowi.
Krytykują ośrodki, które dziś przeprowadzają egzaminy. Ich zdaniem trudno porównać umiejętności zdającego w małym mieście, przez które biegnie na przykład jedna droga krajowa, z umiejętnościami kogoś egzaminowanego w większym mieście, w którym przecież jeździ się dużo trudniej. Oprócz względów bezpieczeństwa w grę mogą wchodzić również przeszkody finansowe. Zanim bowiem nowe małe ośrodki zajęłyby się egzaminami, musiałyby się do tego przygotować. Chodzi m.in. o zakup samochodów, zatrudnienie egzaminatorów, przygotowanie placów manewrowych, lokali szkoleniowych itd.
Pomysł bardzo dobrze ocenia Tadeusz Jarmuziewicz, wiceminister infrastruktury. “Taka zmiana odpowiada potrzebom społeczności lokalnej” – pisze do posłów. Przekonuje też, że tworzenie nowych WORD, zamiast ośrodków egzaminowania, wiązałoby się z ogromnymi kosztami, a uzupełnienie istniejącego systemu egzaminowania przy zachowaniu dotychczasowych warunków organizacyjnych ułatwi życie przyszłym kierowcom. Projekt uwzględnia zasadę decentralizacji, ponieważ o możliwości przeprowadzania egzaminów decydować ma sejmik województwa. Nowela przewiduje też w miastach prezydenckich nieposiadających praw powiatu egzaminy jedynie w kategoriach: A, A1, B, B1.