Od 2011 r. we wszystkich krajach UE obowiązkowa będzie jazda z włączonymi światłami do jazdy dziennej przez okrągły rok. Jednocześnie wszystkie nowe auta sprzedawane na terenie Wspólnoty będą standardowo wyposażone w światła do jazdy dziennej. Komisja Europejska popiera obowiązek jazdy na światłach w dzień przez cały rok, twierdząc, że zwiększa to bezpieczeństwo zarówno kierowców, jak i pieszych. Według różnych dostępnych badań, zmniejsza to liczbę wypadków w dzień o 5 do 15 proc., a wypadków z udziałem motocykli nawet o 30 proc. Według szacunków polskiego Instytutu Transportu Samochodowego, w Polsce obowiązek używania świateł w dzień przez cały rok zmniejsza liczbę zabitych w wypadkach z udziałem co najmniej dwóch pojazdów o 20 proc. W Polsce obowiązek jazdy na światłach w dzień wszedł w życie 17 kwietnia 2007 roku. W różnym zakresie obowiązuje w kilkunastu krajach europejskich. Cały rok na wszystkich drogach kierowcy muszą jeździć na światłach m.in. w Danii, Finlandii, Szwecji, Islandii, Słowacji, a także Norwegii. Tymczasem od 1 stycznia 2008 roku z pomysłu wycofała się Austria. Dlaczego? Brak poprawy bezpieczeństwa na drogach, koszty i szkodliwość dla środowiska to podstawowe przyczyny decyzji. Z pewnością wejście w życie obowiązku jazdy z włączonymi światłami przez całą dobę w całej Unii Europejskiej nie uciszy sporów na temat zasadności przepisu. Szacuje się, że zwiększone zużycie paliwa, spowodowane jazdą z włączonymi światłami mijania w ciągu dnia, kosztuje rocznie 2 miliardy złotych. Do atmosfery trafia w tym czasie niepotrzebnie pół miliona ton dwutlenku węgla, a kierowcy zmuszeni są do częstszej wymiany żarówek. Nie brakuje też inicjatyw społecznych, które walczą o zniesienie spornego przepisu (np. “Stop światłom”, o której pisaliśmy na Moto.pl). Tymczasem Ministerstwo Infrastruktury w czerwcu 2009 roku przedstawiło wyniki analizy, według której jazda na światłach poprawiła bezpieczeństwo na naszych drogach. Trudno zaprzeczać, że nawet latem samochód z włączonymi światłami jest znacznie lepiej widoczny (szczególnie w lasach), a wzrost zużycia paliwa o 0,5-1,5% - niezauważalny. Nie brak też głosów, by ograniczyć przepis do okresu jesiennego-zimowego lub znieść nakaz podczas jazdy po mieście. Znając jednak opieszałość polskich kierowców, wywołałoby to głównie nieporozumienia. A czy włączone światła przyczyniają się pogłębiania efektu cieplarnianego? Z pewnością, o ile efekt cieplarniany w ogóle istnieje.
- Widoczność samochodów osobowych, ciężarówek i autobusów wyposażonych w światła dzienne się zwiększy, co poprawi bezpieczeństwo na drogach. Taki rodzaj oświetlenia pozwoli zredukować liczbę ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, zapewniając jednocześnie większą efektywność energetyczną. - powiedział komisarz ds. przemysłu Guenter Verheugen.