
(Fot.: PD@N 338-.7)
W każdym samochodzie, podobnie jak w samolotach, mają być montowane czarne skrzynki. W tej sprawie jest już projekt specjalnej ustawy. W USA powstał pomysł by każdy nowy samochód i ciężarówka były wyposażone wczarne skrzynki do zapisywania informacji o awariach. Zdaniem grupy amerykańskich polityków, autorów projektu ustawy, ma to zapobiec komplikacjom przy ewentualnych powtórkach z "afery pedałowej". Samochodowa czarna skrzynka ma działać podobnie jak urządzenia tego typu montowane w samolotach. Rekonstrukcja zapisu pozwoli policji m.in. na ustalenie przyczyny wypadku drogowego, czy prędkości, z jaką poruszało się auto lub też na udowodnienie producentowi samochodu, że to z winy konstrukcyjnej auta doszło do kraksy. Roczny abonamentza posiadanie czarnej skrzynki ma kosztować ok. 3 dolarów za samochód. Po trzech latach ma wzrosnąć do 9 dolarów. Opłata ma trafiać na konto Federalnej Administracji ds. Bezpieczeństwa Transportu.
Pomysł nie jest nowością, już kilka lat wcześniej koncerny samochodowe (np. Toyota, Honda) zapowiadały wyposażenie swoich produktów właśnie w “czarną skrzynkę”. Jest to jednak pomysł interesujący, będziemy śledzili rozwój tej inicjatywy. Tak powstał gadżet zwany dribe recorder, który można kupić na aukcjach internetowych za900 złotych. Natomiast Komisja Europejska chce podobno wprowadzić obowiązek instalowania we wszystkich nowych samochodach, sprzedawanych w państwach członkowskich UE, czarnych skrzynek. Więcej, urządzenia podobnego typu montowane są choćby w pojazdach uprzywilejowanych, np. w 3,5 tys. służbowych aut londyńskiej policji - zmniejszyło to ilość wypadków, dzięki czemu zaoszczędzono w ciągu 18 miesięcy 2 mln funtów. "Czarne skrzynki” są już standardem w Stanach Zjednoczonych, gdzie wyposaża się w nie obecnie około 2/3 nowych aut tam produkowanych. W Europie na drodze wprowadzenia urządzeń stoi jeszcze wiele zastrzeżeń prawników.
"Czarna skrzynka” w opinii specjalistów spowodowałaby bardziej uważną jazdę kierowców, świadomych tego, iż każdy ich gwałtowniejszy manewr jest nagrywany. Z danymi zapisanymi w takim "neutralnym świadku" nie można byłoby już dyskutować - wykażą wprost, który z uczestników wypadku np. przekroczył dozwoloną prędkość i w konsekwencji mógł spowodować wypadek. Policja i firmy ubezpieczeniowe otrzymałyby więc informacje pozbawione emocjonalnego osądu i prywatnych opinii świadków. Prowadzone przez 3 lata badania na zlecenie Europejskiej Komisji Transportu wykazały, iż nowa technologia spowoduje około 10 procentowy spadek ilości śmiertelnych wypadków i oszczędność 25 procent kosztów napraw.