Wojciech Tamowski (fot.), absolwent wydziału Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, studia podyplomowe na wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Instruktor nauki jazdy kat. A, B, C od 2000 roku, uprawnienia egzaminatorskie kat. A, B, C, D
*
Stało się. Magiczna data “19 stycznia 2013” za nami. Nowa rzeczywistość, nowa jakość, nowe rozwiązania... Ale czy na pewno? Wielu powie, że “vacatio legis” ustawy o kierującym dawało pełniejszą możliwość przygotowania i dopracowania aktów wykonawczych, a stało się inaczej. I będą mieli rację. Bałagan organizacyjny praktycznie uniemożliwia rozpoczynanie kursów z osobami “z profilem”. Obieg dokumentów elektronicznych, podpis elektroniczny, kasy fiskalne... Krótko mówiąc, więcej pytań niż odpowiedzi.
Ale mimo tych wszystkich niedogodności już po paru dniach obowiązywania nowych regulacji powinniśmy dostrzec pierwsze plusy, nawet jeśli na razie jest ich niewiele. Myślę o nowych egzaminach teoretycznych. Pewnie malkontenci powiedzą, że 10 czy 12% zdawalności tych testów to wyniki, które tylko potwierdzają ich wysoki poziom trudności. Bardziej konserwatywni stwierdzą nawet, że w ogóle nie było powodu zmiany testów, lub że takie zmiany mają utrudnić życie zdającym. W ostatnich dniach, uczestnicząc w warsztatach dla egzaminatorów w WORD w Warszawie, miałem okazję poznać nowy system egzaminów teoretycznych i zapoznać się z wygenerowanymi losowo pytaniami z bazy PWPW. Oczywiście olbrzymia baza pytań powoduje, że jedni zdający zobaczą pytania łatwiejsze, inni trudniejsze. Zresztą nawet to jest subiektywne, bo pytanie trudne dla jednej osoby, może być całkiem łatwe dla innej. Generalnie jednak pytania nie są trudne. Zdecydowana większość pytań jest precyzyjnie i krótko sformułowana, tak aby jego przeczytanie nie zajmowało więcej niż 5 sekund. Również zawarte w pytaniach klipy filmowe w zdecydowanej większości nie powodują problemów ze zrozumieniem sytuacji. Sytuacje przedstawione na skrzyżowaniach oraz podczas wykonywania manewrów są klarowne na tyle, że nie musimy się zastanawiać co autor miał na myśli. Część specjalistyczna również nie powinna stwarzać trudności. Kierowca powinien wiedzieć, że gaśnica to element obowiązkowego wyposażenia i kiedy należy wykonać przegląd okresowy. Oczywiście zdarzały się pytania problematyczne, ale nawet 1 czy 2 pytania nie zaważą na wyniku, w końcu nie musimy zdobyć maksymalnej liczby (74) punktów, aby zdać test.
Ktoś powie, skoro wszystko wygląda tak pięknie, a pytania do trudnych nie należą to skąd taka zdawalność? Moim zdaniem odpowiedź jest złożona. Trudność może stanowić duża liczba pytań oraz ich wielka różnorodność. Całkowicie nowy sposób prezentacji pytań, upływający czas na odpowiedź oraz brak możliwości zapoznania się wcześniej z pytaniami egzaminacyjnymi – to wszystko egzaminu nie upraszcza, to prawda. Ale główny problem w zdaniu takiego egzaminu wcale nie leży tutaj. Powinniśmy go poszukać wcześniej. Wynik każdego egzaminu jest po dużej części konsekwencją szkolenia. Do tej pory szkolenie teoretyczne na kursach nauki jazdy było, powiedzmy, specyficzne. Jeżeli teoretyczne wyszkolenie kursanta mierzymy zdawalnością egzaminów teoretycznych, to może i trudno się dziwić, że zbyt dużą wagę przywiązywaliśmy do nauki pytań teoretycznych. W końcu klient zadowolony to taki, który zda egzamin. Inna sprawa to kiepskie sformułowanie niektórych dotychczasowych pytań, które nie dawało złudzeń, że tylko nauka pamięciowa pytań i odpowiedzi to gwarancja sukcesu. Tak więc można by rzecz, że uczyliśmy tak, jakie wymagania postawione zostały przez ośrodki egzaminacyjne, a ściślej mówiąc przez Ministerstwo Infrastruktury, które to pytania zatwierdziło. I można by cynicznie powiedzieć, że jako szkoleniowcy osiągnęliśmy sukces. Przecież egzamin teoretyczny zdawali prawie wszyscy! Jednak wykorzystanie tej wiedzy na drodze było wątpliwe. Przede wszystkim nie było żadnej pewności, że ktoś kto zdał egzamin teoretyczny w całkowicie świadomy sposób określił (poprzez udzielane odpowiedzi) swoje zachowanie na drodze. Częściej pewnie zapamiętał, że w “tym” pytaniu odpowiedzi A i B są prawidłowe.
W tej chwili takich sytuacji nie będzie. Osoba zmuszona została do zrozumienia sytuacji i podjęcia właściwej decyzji. Każda sytuacja jest inna, więc nauka na pamięć nie ma sensu, zresztą i tak jest to w zasadzie niemożliwe, bo pytania nie będą publikowane. Myślę jednak, że największe wyzwanie rzucone zostało wykładowcom. Zajmowanie się tylko i wyłącznie pytaniami testowymi odchodzi do lamusa. Tablice ze znakami drogowymi nie wystarczą. Kursanci nie mogą się nudzić. Nadchodzi era rzetelnych i profesjonalnych wykładów teoretycznych. Ważny będzie wykładowca, jego styl, osobowość, sposób przekazywania wiedzy i otwartość na kursantów. Ważna będzie też forma wykładów i dobór prezentowanych treści. Wszystko to ma zaciekawić, czy wręcz stworzyć warunki do dyskusji i analizowania sytuacji. Wykładowca to doświadczony kierowca, urodzony pedagog i znawca przepisów. W mojej ocenie ta nowa rzeczywistość daje dużą szansę tym ośrodkom, które skupią się właśnie na jakości wykładów. Bo teraz ta jakość właśnie będzie bezpośrednio decydować o wyedukowaniu osoby. Zweryfikuje to egzamin teoretyczny, jak poprzednio. Ale teraz osoba, która uzyskała wynik pozytywny z teorii, powinna lepiej rozumieć i analizować sytuacje w ruchu drogowym. To z kolei powinno przełożyć się na poziom bezpieczeństwa nas wszystkich.
Myślę, że w niedługim czasie zdawalność egzaminów teoretycznych nieco się poprawi. Nowe testy wymuszą poprawę jakości szkolenia, głównie w zakresie części teoretycznej. Nie osiągniemy pewnie nigdy 85% zdawalności egzaminów teoretycznych, jak było do tej pory. Ale z drugiej strony mam nadzieję, że poprawimy mizerną bo ok. 30% zdawalność egzaminów praktycznych. Trudno uwierzyć, że prawie wszyscy jesteśmy świetnymi teoretykami ruchu drogowego, a tylko co niektórzy potrafią wykorzystywać swoją wiedzę w praktyce. Nowe egzaminy powinny sprawić, że ta dysproporcja będzie mniejsza. Skoro zdałeś egzamin teoretyczny, to znaczy że potrafisz analizować sytuacje w ruchu drogowym, przewidywać i podejmować odpowiednie decyzje. Oczywiście pozostaje do opanowania niełatwa część techniczna sztuki kierowania, ale część praktyczna egzaminu państwowego i tak powinna być dla wielu łatwiejsza.
Wydaje się, że skoro nowe testy będą zmuszały do szybszego myślenia, analizowania czy przewidywania sytuacji na drodze, zaowocuje to większym bezpieczeństwem; spadnie liczna wypadków i zabitych na drodze. Taki zapewne był cel zmian egzaminów teoretycznych. Czas pokaże czy zmiany te odniosą pożądany skutek. (Fot.: PD@N 454-45)