Zalegają na parkingach, chodnikach i drogach. Szpecą zarówno centrum miast jak i ich peryferia. A mimo to graty, których w Łodzi stoi mnóstwo, nie wszystkim przeszkadzają. Niektórzy nawet znaleźli sposób, jak na nich zarobić... W sposób najprostszy z możliwych: najpierw za kilkaset złotych kupują stary samochód, a później zawieszają lub malują farbą na aucie reklamę swojego sklepu, punktu usługowego, firmy pielęgnującej zieleń, a nawet warsztatu samochodowego. Taka reklama jest bardziej widoczna niż zwykły szyld. Dlatego graty z umieszczonymi na nich wielkimi billboardami reklamującymi kwiaciarnie, sklepy z farbami, wypożyczalnie sprzętu budowlanego i przyczep, a nawet sprzątanie grobów rosną jak grzyby po deszczu – alarmuje łódzka “Gazeta pl”. Za ich umieszczaniem na samochodach przemawia jeszcze jedna ważna cecha - cena. - To się po prostu opłaca. Gdybym chciał ustawić reklamę tej samej wielkości, która w tej chwili wisi na aucie, to za pozwolenie musiałbym płacić miastu prawie 3 tys. zł rocznie. Zamiast tego kupiłem malucha za niecałe 400 zł. Żadnego przepisu przy tym nie łamię. Wszystko jest zgodne z prawem, a różnicę widzi każdy – powiedział dziennikowi właściciel jednego ze sklepów.
Czy rzeczywiście właścicieli samochodowych reklam nie można w żaden sposób ukarać? - Jeżeli samochód ma wszystkie ważne dokumenty, to jego właściciel może umieścić sobie na nim co zechce - wyjaśnia Aleksandra Kaczorowska, rzeczniczka prasowa Zarządu Dróg i Transportu. - Taki samochód może stać w pasie drogowym, a od jego właściciela nie możemy żądać opłaty za nieprzepisowe umieszczenie reklamy. Sytuacja jednak zmienia się, jeśli samochód z umieszczoną na nim reklamą nie ma tablic rejestracyjnych, bo nie jest zarejestrowany. Takie auto traktowane jest jak wrak. ZDiT wówczas zawiadamia straż miejską, która ustala właściciela pojazdu. Samochód może zostać odholowany. Dodatkowo jego właściciel zapłaci karę za umieszczenie reklamy bez pozwolenia, czyli dziesięciokrotność opłaty za ustawienie reklamy. - Tak się stanie również wtedy, gdy wrak będzie zarejestrowany, ale nie będzie zdolny do jazdy - mówi Kaczorowska. - Również w taki sposób mieszkańcy próbują obejść przepisy. Nie zawsze się to opłaca - mówi Kaczorowska.