Pijany kierowca Dariusz C (1,3 promila alkoholu). zabił pod Proszowicami dwóch nastolatków, trzeciego ranił - wyrok dwa lata więzienia. W jego rodzinnej wsi zbierane są podpisy poparcia dla sąsiada (184 podpisy w tym sołtysa). We wsiach, skąd pochodzą zabici, mieszkańcy odgrażają się zaś, że nie odpuszczą kierowcy. - Za zabicie psa jest wyższa kara - argumentują. - Dwa lata za śmierć nastolatków? - mieszkańcy Stogniowic są w szoku. - Tylko siadać po pijaku za kółko i jechać. To przyzwolenie dla kolejnych pijaków - uważa oburzona sklepowa. Inni są bardziej radykalni. - Jak się u nas pojawi, to przetrącimy mu ręce, by więcej nie wsiadł do żadnego auta - odgrażają się. Kierowca przyznał się do winy. Biegły wypowiedział się, że częściowo to dzieci przyczyniły się do wypadku, bo szły po niewłaściwej stronie jezdni. Sprawcę sąd wypuścił na wolność, bo wyrok nie jest prawomocny. Żonaty, ojciec trójki dzieci, niekarany, pracował jako kierowca i rozwoził butle z gazem. - Prawo jazdy mam od 20 lat, a sąd na 5 lat zakazał mi prowadzenia pojazdów, więc będę musiał zmienić zawód - mówi. Sprawca napisał list do rodziców nieżyjących chłopców: "Nie ma takiej pokuty, która byłaby równa śmierci dziecka. Jeszcze raz z głębi serca przepraszam" - napisał skazany. - Co mi po liście, gdy przez niego nie mam syna. On może jest dobrym ojcem, mężem, ale powinien pomyśleć o innych, a potem o swojej rodzinie, zanim po pijaku wsiadł do auta - dodaje kobieta. Dariusz C. mówi, że nie chce wracać za kratki, ale liczy się z tym, że wyrok może być surowszy. Tym bardziej że prokuratura zapowiada apelację. Przed Sądem Rejonowym dla Krakowa Nowej Huty oskarżyciel domagał się 6 lat więzienia i 10-letniego zakazu prowadzenia pojazdów dla Dariusza C.