Zakaz palenia nawet we własnym samochodzie przewiduje projekt ustawy, który dostała właśnie sejmowa komisja zdrowia – czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Posłowie PiS - Czesław Hoc i Tadeusz Cymański - którzy przygotowali projekt ustawy, argumentują, że nowe przepisy mają chronić niepalących. Zwracają uwagę, że rocznie od chorób wywołanych paleniem umiera w Polsce ok. 60 tys. osób. Przypominają, że całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych wprowadzono już w Irlandii, Norwegii, we Włoszech, w Szkocji, Szwecji i na Malcie. W tym roku taki zakaz ma przyjąć Wielka Brytania i Irlandia Północna. Według projektu zaakceptowanego już przez sejmową podkomisję ds. zdrowia publicznego palenie zabronione ma być m.in. na dworcach, lotniskach i przystankach; we wszystkich środkach transportu - w tym również w prywatnych samochodach, nawet gdy kierowca jest sam. Według przewodniczącej Komisji Zdrowia Ewy Kopacz (PO) Sejm będzie nad nowymi przepisami głosować najwcześniej pod koniec czerwca. Pytana, czy komisja wniesie do projektu jakieś poprawki, przewodnicząca komisji dodaje: - Na pewno będzie dyskusja. Ten projekt to trochę zamach na naszą wolność. Jest zbyt restrykcyjny, tak jakbyśmy nie mieli zaufania do obywateli i próbowali ich do czegoś zmusić. Wydaje mi się, że wysiłki ustawodawcy powinny iść raczej w kierunku profilaktyki zdrowotnej i kształtowania kultury palenia. Również w SLD projekt budzi zastrzeżenia. - Jestem nałogowym palaczem, a mimo to byłabym skłonna poprzeć przepisy ograniczające palenie, jednak w tym projekcie odrzuca mnie jego skrajność - mówi Ewa Janik, przedstawicielka Sojuszu w komisji zdrowia. Janik zapowiada, że "będzie starała się wprowadzić rozsądek" w nowej ustawie. Premier Jarosław Kaczyński pytany wczoraj o projekt ustawy powiedział: - Jedni mówią tak: palić nie wolno. Ale np. wszelkiego rodzaju manifestacje obsceniczne są całkowicie dopuszczalne. Z mojego punktu widzenia - choć wiem, jak groźne jest palenie - dopuściłbym palenie, a manifestacji obscenicznych nie. To kwestia pewnego kulturowego wyboru. Czy tak radykalne ograniczanie swobód jest dopuszczalne, to jest przedmiot sporu. Nie po to jest demokracja, by tak radykalnie odebrać ludziom wszelkie swobody. Ja sam nie palę dzięki Bogu 27 lat, stąd wiem, że można nie palić.
