Legislacja

Zamiast 24-godzinnych będą 14-dniowe

3 lipca 2008

Ministerstwo Sprawiedliwości chce do końca roku wprowadzić zmiany w systemie szybkiego sądzenia - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza". Nazwa "sądy 24-godzinne" zniknie. Przyspieszone sądy pochłaniają miliony. W zeszłym roku z 24 mln zł na sądy przyspieszone 20 mln wzięli... adwokaci z urzędu. Rekordziści zarabiają nawet 7 tys. zł! Na miesiąc? Przez weekend! Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi, że w obecnym kształcie sądy 24-godzinne po prostu się nie sprawdzają. Co resort planuje? Wydłużenie czasu orzekania do dwóch tygodni. - By sędzia miał czas na obejrzenie na przykład zapisu z monitoringu. By sąd miał czas na przesłuchanie świadków. Będą więc przerwy w rozprawach w trybach przyspieszonych - zapowiada Grzegorz Żurawski, rzecznik ministra sprawiedliwości. Zniknie też obligatoryjny obrońca z urzędu. - Bo oskarżony najczęściej go nie potrzebuje - dodaje sędzia Piotr Kluz, przewodniczący Sądu Grodzkiego w Rzeszowie. - W prostych sprawach państwo daje obrońcę, a w poważniejszych często odmawia i ludzie muszą płacić za adwokatów. To niesprawiedliwe - uważa resort sprawiedliwości. - Pieniądze, które wydajemy na adwokatów, możemy efektywniej wykorzystać - mówi "Gazecie" wiceminister sprawiedliwości Marian Cichosz. - Te zmiany nie są nam na rękę, bo wiele kancelarii adwokackich żyje z sądów 24-godzinnych. Ale pomysł zlikwidowania obowiązkowej obecności obrońcy na procesie popieramy - mówi dr Piotr Blajer, wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Rzeszowie. - Ćwiąkalski idzie na kolejną wojnę z Ziobrą. Ale i tym razem ją wygra - mówią sędziowie.